Przed tym spotkniem oba zespoły miały na swoim koncie dwa zwycięstwa i zapewniony awans do Final Four w Częstochowie. Siatkarze Fakieła najpierw pokonali po tiebreaku Zenit Kazań, aby dzień później uporać się w takich samych rozmiarach z PGE Skrą Bełchatów, mimo że przegrywali już z mistrzami Polski 0:2 w setach. W tym samym czasie Lube poradziło sobie z bełchatowianami, wygrywając 3:1, a w drugiej kolejce w pięciu setach zwyciężyli Zenit.

 

Bezpośrednia konfrontacja zapowiadała się zatem bardzo ciekawie, a jej stawką było pierwsze miejsce i teoretycznie słabszy rywal w półfinale, czyli przegrany z meczu Asseco Resovia Rzeszów - Trentino Volley. W tej prestiżowej rywalizacji bardziej chodziło jednak o kontynuowanie zwycięskiej passy oraz podbudowanie morale przed decydującymi starciami pod Jasną Górą.

 

Ci kibice, którzy zawitali do płockiej hali w ostatni dzień zmagań grupowych liczyli na wyrównane widowisko. Przebieg meczu był zgoła odmienny. We wszystkich setach dominacja Lube nie podlegała żadnych dyskusji. Włoski zespół przeważał w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, a tym najbardziej wyróżniającym się była niewątpliwie zagrywka, która odrzucała Rosjan od siatki. Ponadto podopieczni Camilio Placi popełniali proste, niewymuszone błędy. W każdej partii przedstawiciel Serie A1 szybko odskakiwał na kilka punktów, kontrolując przebieg wydarzeń.

 

O dużej różnicy na korzyść Lube świadczą wyniki poszczególnych odsłon. Zawodnicy z Civitanovej wygrali ostatecznie 3:0 i zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie z kompletem zwycięstw. To oznacza, że podopieczni Giampaolo Medeiego w sobotnim półfinale w Częstochowie zmierzą się z Asseco Resovią Rzeszów.

 

Fakieł Nowy Urengoj - Cucine Lube Civitanova 0:3 (17:25,18:25,20:25)