29-letni Pedraza (25-1, 12 KO) mistrzowski pas zdobył wygrywając na punkty z Rayem Beltranem w  sierpniu tego roku, co dla wielu było niespodzianką, bo sądzono, że to Meksykanin mieszkający od lat w Arizonie będzie rywalem znakomitego Ukraińca w nowojorskiej Madison Square Garden Theater.
 
Rok starszy od Portorykańczyka Wasyl Łomczenko (11-1, 9 KO), tak jak byłby faworytem w starciu z Beltranem, tak będzie również w pojedynku z Pedrazą. Ukrainiec jest kimś absolutnie wyjątkowym w świecie zawodowego boksu i co do tego chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości. Dwukrotny złoty medalista olimpijski, zdobywca Pucharu Barkera przyznawanego najlepszym zawodnikom olimpijskich turniejów, mistrz świata i Europy w boksie amatorskim, o pas zawodowego czempiona walczył już w drugim zawodowym pojedynku i przegrał wtedy nie do końca zasłużenie z broniącym tytułu starym, meksykańskim lisem, Orlando Salido.
 
Dziś Łomaczenko jest mistrzem trzech kategorii wagowych (piórkowa, superpiórkowa i lekka), a to nie jest jego ostatnie słowo. Stoczył dopiero 12 walk. A to przecież nie jest facet, który usypia rywali jednym, potężnym ciosem. On ich najczęściej deklasuje, rozbiera na części pierwsze, wysysa z nich wszystko to, co mają najlepszego w swoim boksie, zniechęca do dalszej walki łamiąc najpierw ich dusze i ciała. Nic dziwnego, że przez wielu fachowców uważany jest za najlepszego bez podziału na kategorie, na równi z Terence’em Crawfordem, który też ma pasy w trzech wagach i teraz próbuje zdominować wagę półśrednią.
 
Ale nie z każdym na zawodowych ringach Łomaczenko bawił się jak kot z myszą. Miał kłopoty z Salido, ale to zrozumiałe biorąc brak doświadczenia Ukraińca, gdy mierzył się z Meksykaninem. Leżał też (po raz pierwszy w karierze) na deskach w starciu ze znakomitym Wenezuelczykiem Jorge Linaresem, którego ostatecznie pokonał jednak przed czasem w swoim ostatnim pojedynku, w maju tego roku. Później poddał się operacji barku i powoli dochodził do formy.
 
Wydaje się, że dziś najciekawszym rywalem dla Łomaczenki byłby Mickey Garcia (39-0, 30 KO) - Amerykanin meksykańskiego pochodzenia. Wypada mieć tylko nadzieję, że kiedyś do takiej konfrontacji dojdzie. Tyle, że Garcia, mistrz czterech kategorii (piórkowa, superpiórkowa, lekka i junior półśrednia) wybiera się do wagi półśredniej, by walczyć z Errolem Spencem Jr i zabrać mu pas IBF.
 
Na razie więc walczący z odwrotnej pozycji, genialny Ukrainiec musi skoncentrować się na najbliższym zadaniu i pokonać w Nowym Jorku Jose Pedrazę, który zapowiada techniczną wojnę. – I on , i ja jesteśmy technikami, pokażemy więc obaj błyskawiczną partię bokserskich szachów, w której, mam nadzieję, będę górą. Miałem najlepszy obóz w karierze, wybrałem Las Vegas z uwagi na położenie (650 m n.p.m.) i jestem z tego bardzo zadowolony. Myślę, że będę od Łomaczenki szybszy i lepszy kondycyjnie, będę wywierał na nim presję od pierwszego gongu, bo wiem, że taka szansa może się nie powtórzyć – obiecuje Portorykańczyk.
 
Gdyby wygrał, mówiono by o nim z pewnością nie tylko w kraju skąd pochodzi Felix „Tito” Trinidad czy Miguel Angel Cotto. Nie tylko tam bowiem kochają wybitnych mistrzów, a ten kto pokona Łomaczenkę do takiej kategorii musi się zaliczać. Myślę, że jeszcze nie tym razem... I to nie Pedraza tego dokona. Ukrainiec jest zbyt dobry, by przegrać w najbliższą sobotę w Nowym Jorku. Pytanie jest tylko jedno: jak wygra, na punkty, czy przed czasem?
 
Transmisja gali w Nowym Jorku: Łomaczenko - Pedraza w nocy z soboty na niedzielę (od 3:00) w Polsacie Sport Extra.