Jean Todt odwiedza Michaela Schumachera dwa razy w miesiącu w Szwajcarii, gdzie po tragicznym w skutkach wypadku na nartach  przebywa niemiecki kierowca. Tym razem 11 listopada wspólnie obejrzeli przedostatni w tym sezonie wyścig MŚ o Grand Prix Brazylii.

 

- Zawsze jestem bardzo ostrożny gdy mówię na jego temat. Ale to prawda. Oglądałem GP Brazylii w Szwajcarii razem z Michaelem - przyznał Todt, który kilka dni wcześniej odebrał prestiżową nagrodę magazynu "Auto Bild" za wkład w rozwój sportów motorowych. Podczas ceremonii tez wspominał Schumachera.

 

- Łączy nas niezwykła historia. Zdjęcia Michaela wiszą i będą wisieć w moim biurze oraz w domu. Często wspominam spędzony z nim czas, to zawsze najlepszy czas w życiu, kochamy się wzajemnie. To z nim odnosiłem największe sukcesy w karierze. Jestem bardzo wzruszony, prawie do łez - powiedział były szef Ferrari. 

 

Niespełna pięć lat temu, 29 grudnia Schumacher uległ wypadkowi podczas jazdy na nartach we francuskich Alpach. Kierowca uderzył głową w wielki kamień, choć był w kasku, to długo był w głębokiej śpiączce i wciąż walczy o odzyskanie zdrowia. Rodzina byłego mistrza świata prosi o uszanowanie prywatności, więc informacje na temat stanu Schumachera są bardzo skąpe.

 

49-letni obecnie Michael Schumacher zdobywał tytuł siedem razy, jest najwybitniejszym kierowcą w historii Formuły 1.