Liderujący w tabeli ekstraligi katowiczanie wyprzedzali w lidze czwarty JKH 20 punktami, jednak różnicy w czwartek nie było na lodzie widać. W pierwszej tercji jastrzębianie stworzyli mnóstwo sytuacji podbramkowych, nie potrafili jednak znaleźć recepty na bramkarza Tauronu Kevina Lindskouga. Rywale pokazali dużo lepszą skuteczność i prowadzili 2:0. Kiedy katowiczanie zdobyli trzeciego gola, grając w osłabieniu, wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte. Ekipa JKH nie rezygnowała i wróciła do gry strzelając kontaktową bramkę, kiedy dwóch przeciwników siedziało na ławce kar.

 

W trzeciej tercji wspierani dopingiem z trybun jastrzębianie atakowali i niespełna osiem minut przed końcem sfinalizowali szybką kontrę drugim trafieniem Tomasa Kominka. Chwilę potem trener JKH Robert Kalaber wziął czas, a dwie minuty przed końcowa syreną jego podopieczni wyrównali, doprowadzając do dogrywki. Dodatkowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia, mimo wielu sytuacji z obu stron. Rzuty karne lepiej egzekwowali jastrzębianie i to oni cieszyli się z awansu do finału.

 

JKH GKS Jastrzębie - Tauron KH GKS Katowice 4:3 po karnych (0:2, 1:1, 2:0, 0:0, karne 2:0)

Bramki: Tomas Kominek 35, 53, Peter Fabus 58 - Janne Laakkonen 13, Patryk Wronka 19, Martin Cakajik 33

Decydujący karny: Peter Fabus