Do złamania regulaminu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) doszło 2 grudnia. Między pierwszym a drugim przejazdem giganta Luitz wdychał w strefie startowej tlen, aby lepiej radzić sobie z rozrzedzonym powietrzem na wysokości około trzech tysięcy metrów nad poziomem morza.
 
Adwokat Niemca zapowiedziała, że jej klient odwoła się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS). Linia obrony będzie prawdopodobnie opierać się na fakcie, iż pod tym względem regulamin FIS nie pokrywa się z wymaganiami kodeksu Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), która nie uznaje wdychania tlenu za złamanie przepisów. FIS stwierdził natomiast, że nie karze Luitza za doping, a jedynie za złamanie regulaminu zawodów.
 
Luitz oraz Niemiecka Federacja Narciarska przyznali, że nie wiedzieli o istnieniu punktu 2.12 regulaminu FIS. Tłumaczenia te nie przekonały jednak podczas przesłuchania światowych władz narciarstwa alpejskiego, które odebrały alpejczykowi punkty oraz nagrodę pieniężną za zwycięstwo w tych zawodach PŚ.
 
Drugie miejsce w Beaver Creek tego dnia zajął Marcel Hirscher. Jeśli odwołania Luitza nie przyniosą rezultatu, Austriakowi zostanie zapisane 65. zwycięstwo w karierze. W historii alpejskiego PŚ więcej mają tylko Szwed Ingemar Stenmark - 86 oraz Amerykanka Lindsey Vonn - 82.