W premierowej odsłonie bełchatowianie odskoczyli rywalom w środkowej części (11:15, 13:18). Gospodarze nie poddali się, ruszyli do odrabiania strat i zdołali nawet złapać punktowy kontakt (18:19). Kluczowe piłki seta padły jednak łupem siatkarzy PGE Skry. Przestrzelona zagrywka Lincolna Williamsa dała PGE Skrze piłkę setową (20:24), i choć w kolejnych akcjach mistrzowie Polski popełnili dwa błędy, Piotr Orczyk zakończył tę część meczu skutecznym atakiem (22:25).

 

Set numer dwa od mocnego uderzenia rozpoczęli goście (0:4), którzy i w dalszej części nadawali ton wydarzeniom na parkiecie. W końcówce różnica wynosiła już dziesięć oczek (11:21), a dwa ostatnie punkty dla gości wywalczył Karol Kłos (14:25). To była bardzo jednostronna odsłona – gospodarze wyraźnie gorzej prezentowali się w ataku, a statystyka punktowych bloków była wręcz miażdżąca (0–7).

 

Trzecia partia była bardziej wyrównana, a gospodarze długo, bo do stanu 17:17 dotrzymywali kroku rywalom. Kluczowa była seria czterech piłek do stanu 17:21. Dwa ataki Milada Ebadipura, as serwisowy Kłosa i skuteczny blok pozwoliły ekipie z Bełchatowa wypracować przewagę, której będzinianie nie byli już w stanie zniwelować. Seta  (20:25) i całe spotkanie zakończył skuteczny atak ze środka w wykonaniu Jakuba Kochanowskiego.

 

Najwięcej punktów: Lincoln Williams (19), Jakub Peszko (10) – MKS. Karol Kłos (16), Jakub Kochanowski (15), Milad Ebadipour (12), Renee Teppan (11) – PGE Skra. Jak widać w ekipie gości najlepiej punktowali środkowi; gospodarze gorzej prezentowali się w każdym elemencie: blok (3–14!, 5 punktów Kłosa), zagrywka (2–5), atak (38–42). MVP: Jakub Kochanowski.

 

MKS Będzin – PGE Skra Bełchatów 0:3 (22:25, 14:25, 20:25)

 

MKS: Adrian Buchowski, Bartłomiej Grzechnik, Tomasz Kowalski, Jakub Peszko, Artur Ratajczak, Lincoln Williams - Michał Potera (libero) - Jan Fornal, Szymon Gregorowicz, Jake Langlois
PGE Skra: Milad Ebadipour, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Grzegorz Łomacz, Piotr Orczyk, Renee Teppan - Kacper Piechocki (libero) - Kamil Droszyński, Milan Katic.