Środkowy z Łodzi mecz rozpoczął w podstawowej piątce, a na parkiecie łącznie spędził 13 minut. Oddał jeden niecelny rzut z gry, ale miał osiem zbiórek i asystę. Popełnił też dwa faule.

 

Po wyrównanej pierwszej połowie, w trzeciej kwarcie Hornets osiągnęli aż 20-punktowe prowadzenie. Goście od tego momentu zaczęli jednak grać znacznie lepiej. Zdobyli dziesięć punktów z rzędu, a na ostatnią część gry wychodzili przegrywając już tylko 84:92.

 

Clippers wciąż muszą sobie radzić bez kontuzjowanego Włocha Danilo Gallinariego. We wtorek ich bohaterem okazał się Tobias Harris. Zwycięski rzut oddał na 4,3 s przed ostatnią syreną. Łącznie na swoim koncie zapisał 34 punkty. Wyróżnił się też rezerwowy Lou Williams - 31 pkt. Dla "Szerszeni" 32 pkt zdobył Kemba Walker. To do niego starano się zagrać piłkę w ostatniej akcji, ale Clippers doskonale go kryli. Ostatecznie rzucać musiał Marvin Williams i spudłował.

 

- Taki właśnie był plan. Zamiast podwajać krycie Kemby, gdy już by miał piłkę, za wszelką cenę staraliśmy się go odciąć od podania - przyznał trener Clippers Doc Rivers.

 

Koszykarze z "Miasta Aniołów" kolejny mecz rozegrają w czwartek - na wyjeździe zmierzą się z Indiana Pacers (35-19).

 

Porażki największą różnicą w karierze doświadczył LeBron James. Jego Los Angeles Lakers ulegli właśnie Pacers, przegrywając w Indianapolis 94:136.

 

- Może dopadło nas zmęczenie spowodowane zmianą strefy czasowej, ale nie da się ukryć, że w obronie nie prezentowaliśmy odpowiedniego nastawienia i rywale nas za to skarcili. Taka porażka dla wielu naszych młodych zawodników to naprawdę ciężkie przeżycie. Wiem, że uwielbiają media społecznościowe, ale teraz nie powinni do nich zaglądać - powiedział James.

 

34-letni skrzydłowy uzyskał 18 pkt, dziewięć asyst i siedem zbiórek, a oszczędzany na kolejne spotkania całą ostatnią kwartę przesiedział na ławce rezerwowych. Pacers natomiast trafili 19 z 34 rzutów "za trzy" i siedmiu ich koszykarzy zdobyło więcej niż 10 pkt. Najwięcej - 24 - Chorwat Bojan Bogdanovic.

 

Tempa nie zwalnia gwiazdorski duet z Oklahoma City Thunder. Russell Westbrook po raz siódmy z rzędu, 20. w sezonie i 124. w karierze miał triple-double. W wygranym 132:122 meczu u siebie z Orlando Magic złożyło się na nie 16 pkt, 16 asyst i 15 zbiórek. Paul George natomiast w piątym kolejnym spotkaniu przekroczył 30 pkt. Tym razem zdobył ich 39.

 

W Konferencji Wschodniej prowadzi Milwaukee Bucks (39-13), a na Zachodzie najlepsi są broniący tytułu koszykarze Golden State Warriors (37-15). Liderzy minionej nocy odpoczywali.

 

WYNIKI I TABELE LIGI NBA