Dwudziesty w tym sezonie indywidualny konkurs Pucharu Świata w Lahti padł łupem Kamila Stocha. Polak powtórzył wynik sprzed roku - wówczas również był najlepszy na fińskiej skoczni. Warto dodać, że Stoch triumfował w PŚ w Lahti również w 2014 roku. Był także członkiem złotej polskiej drużyny, która w sezonie 2017 wygrała rywalizację w mistrzostwach świata. W sumie więc w Lahti stawał cztery razy na najwyższym stopniu podium. 

 

W niedzielnym konkursie 31-letni Polak skacząc na 132,5 m i 129 zapewnił sobie drugą wygraną z rzędu. Tydzień temu wygrał na skoczni mamuciej w Oberstdorfie pokonując Jewgienija Klimowa i Dawida Kubackiego. To ósme podium w tym sezonie trzykrotnego złotego medalisty igrzysk olimpijskich.

 

W pierwszej serii zawodów w Lahti skoczek z Zębu, w sprzyjającym warunkach, poszybował na odległość 132, 5 m i odfrunął rywalom dzięki  wysokim notom za styl (57 pkt). Drugiego Stefana Krafta, który wylądował 4,5 metra bliżej, wyprzedził o 9,7 pkt. Trzecie miejsce na półmetku rywalizacji zajmował Robert Johansson. Norweg uzyskał 127,5 metra.

 

Do serii finałowej zakwalifikowało się jeszcze czterech spośród  sześciu Biało-Czerwonych. W najlepszej dziesiątce plasowali się: dziewiąty Dawid Kubacki (124,5 m) i zajmujący jedną pozycję niżej Jakub Wolny (121,5 m).

 

Niewiele słabiej zaprezentował się Piotr Żyła. Wiślanin po skoku na odległość  121 metrów był trzynasty.  Do czołowej trzydziestki zawodów nie awansowali Maciej Kot i Paweł Wąsek. Ten pierwszy  skoczył zaledwie 111 metrów, a to dało mu 33. lokatę. Dziesięć pozycji niżej sklasyfikowano Wąska, dla którego był to drugi występ w konkursie indywidualnym w tym sezonie. 19-letni reprezentant WSS Wisła wylądował na 103 metrze.

 

W finałowej serii Stoch udowodnił wszystkim, że jest w bardzo wysokiej formie i będzie jednym z głównych faworytów podczas zbliżających się mistrzostw świata w Seefeld. Mistrz świata z Val di Fiemme dosłownie znokautował rywali. Japończyka Ryoyu Kobayashiego, który był piąty po pierwszej serii, wyprzedził o 17,2 pkt, Norwega Roberta Johanssona o 20.2 pkt. 

 

Drugi wynik spośród Biało-Czerwonych osiągnął Piotr Żyła. 32-latek w drugiej próbie skoczył o metr słabiej niż w pierwszej, ale dzięki odległości - 120 metrów - awansował z 13 miejsca na 10. Za sobotni drużynowy konkurs zrewanżował się Wolny. Zawodnik klubu LKS Klimczok Bystra utrzymał 14. lokatę, lądując w finałowej serii na 121 metrze. Nienajlepiej drugi skok będzie wspominał Kubacki. Nowotarżanin wylądował tylko na 103 metrze i spadł do trzeciej dziesiątki – był 28.

 

Dzięki 33 wygranej w Pucharze Świata Kamil Stoch zrównał się liczbą zwycięstw z legendą skoków Jensem Weissflogiem. Wraz z Niemcem  zajmuje w tym zestawieniu piąte miejsce. Przed Polakiem jest już tylko czwórka najwybitniejszych w historii z Gregorem Schlierenzauerem na czele, który na koncie ma 53 triumfy. Tuż za "Schlierim" jest zmarły kilka dni temu Matti Nykaenen (46), trzeci Adam Małysz (39) i czwarty Janne Ahonen (36).

 

Dzięki zwycięstwu Stoch umocnił się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Polak ma 1029 punktów i traci 431 do lidera Japończyka Ryoyu Kobayashiego. Na trzecim miejscu jest Austriak Stefan Kraft, który uzbierał o 62 punkty mniej niż skoczek z Zębu.