Na 44 sekundy przed ostatnią syreną, przy stanie 115:118, za trzy punkty trafił Kevin Durant. To najskuteczniejszy zawodnik "Wojowników", zdobywca 39 pkt. Później jeszcze DeMarcus Cousins wykorzystał dwa rzuty wolne.
 
"Zaczęliśmy słabo, rywale rzucali, byli zdeterminowani, a mu wyglądaliśmy tak, jak byśmy poszli na niedzielny spacer. Dopiero później zagraliśmy dużo lepiej" - przyznał Durant.
 
W pierwszej kwarcie mistrzowie NBA przegrywali różnicą aż 19 "oczek" - 7:26. Do przerwy Heat prowadzili 59:54. Warriors wyszli na prowadzenie dopiero w trzeciej kwarcie. Do końca pojedynek był wyrównany.
 
Lider drużyny z Miami Josh Richardson uzyskał 37 punktów, w tym miał osiem "trójek".
 
W Filadelfii miejscowy zespół 76ers wygrał z Los Angeles Lakers 143:120, a najlepszy na parkiecie był Kameruńczyk Joel Embiid - 37 pkt. Wśród przeciwników skuteczniejszy był Kyle Kuzma - 39.
 
Po pierwszej odsłonie tego meczu "Jeziorowcy" wygrywali 40:39, ale w kolejnych kwartach lepsi byli gospodarze. LeBron James był dopiero czwartym strzelcem Lakers - 18 pkt, a ponadto zapisał na koncie 10 zbiórek (wszystkie w obronie) i dziewięć asyst.
 
Koszykarze Dallas Mavericks pokonali Portland Trail Blazers 102:101, chociaż przez ostatnie 1,5 minuty nie zdobyli ani jednego punktu; wcześniej Luka Doncic uzyskał dwa i jeszcze trafił z wolnego (faulował Maurice Harkless). Na tablicy był wówczas wynik 102:99. W końcówce rozmiary porażki zdołał zmniejszyć CJ McCollum.
 
O sukcesie Mavericks przesądziła ostatnia kwarta, którą rozstrzygnęli rezultatem 24:9. Po trzech odsłonach Trail Blazers miał 14 punktów przewagi (92:78), lecz nie zdołał utrzymać dość sporej zaliczki.
 
W tym sezonie podopieczni trenera Terry'ego Stottsa zwyciężali aż 33 razy w sytuacji, kiedy wygrywali po trzech częściach rywalizacji. Tym razem stało się inaczej.
 
Najlepsi na boisku: w Mavericks - Doncic 28 pkt, w Trail Blazers - Damian Lillard 30.