Czy Barcelonę stać na odejście Lewandowskiego?

Skoro Hansi Flick sięgnął właśnie po czwarte trofeum z Barceloną, a w każdym przypadku Robert Lewandowski był kluczową postacią jego zespołu, to czy na pewno Katalończyków stać na to, by rozstać się z kapitanem reprezentacji Polski po tym sezonie? Właściwie już teraz na półmetku ligowych rozgrywek można powiedzieć z dużym przekonaniem, że Barcelona w tym sezonie sięgnie po mistrzostwo Hiszpanii.

Robert Lewandowski w czerwono-niebieskim stroju FC Barcelony, cieszący się z gola.
fot. PAP
Robert Lewandowski przyczynił się do zwycięstwa Barcelony w Superpucharze Hiszpanii

Twierdzenie to jest oparte głównie na przesądzie o tym, że kto sięga po Superpuchar w ostatnich latach, ten wygrywa rozgrywki w LaLiga. Tak dzieje się przynajmniej od czasu, kiedy turniej o to trofeum przeniesiono do Arabii Saudyjskiej.

 

Niedzielny finał rozgrywany był właśnie w tym miejscu po raz czwarty, po raz trzeci wygrała go Barcelona, zresztą po raz 16. w całej historii. Real Madryt ma trzy trofea mniej, ale kibiców i władze tego klubu bardziej martwi, czy projekt pod wodzą trenera Xabiego Alonso aby na pewno jest powierzony właściwemu człowiekowi.

 

To jednak zupełnie inna historia, z punktu widzenia kibica reprezentacji Polski istotniejsza jest sytuacja Barcelony, która znów zagrała na nosie największemu ze swoich rywali, mimo że pierwsze w tym sezonie El Clasico 26 października przegrała na Bernabeu.

 

Właściwie nie sytuacja Barcelony, co najlepszego polskiego piłkarza ostatnich lat, któremu po sezonie kończy się kontrakt i nie ma woli ze strony klubu do jego przedłużenia. Przynajmniej nie na dotychczasowych, satysfakcjonujących Lewandowskiego warunkach. A to przecież 38-letni Lewandowski był jednym z tych piłkarzy, którzy przyczynili się w Dżuddzie do kolejnej spektakularnej wygranej nad "Królewskimi" 3:2.

 

ZOBACZ TAKŻE: Była 20:47, gdy Lewandowski to zrobił. W Hiszpanii aż huczy! "Wystarczyło"

 

Mimo że to Raphinha strzeliła dwa gole, to przecież Polak dołożył trafienie na 2:1, został zresztą wysoko oceniony przez hiszpańskie media, choć na boisku przebywał tylko 66 minut. To jego 12. gol w meczach przeciwko Realowi w 18 występach.

 

Przypomnijmy, że w tym sezonie ligowym "Blaugrana" strzeliła 53 gole w 19 meczach, z czego Lewandowski ma w swoim udziale dziewięć z nich. A mówimy przecież o piłkarzu, którego szkoleniowiec wyraźnie oszczędza ze względu na wiek. Nie gra on przecież wszystkiego od deski do deski, poza tym naturalnym i coraz silniejszym dla niego przeciwnikiem o pierwszą jedenastkę stał się Ferran Torres (11 ligowych trafień).

 

"Marca" oceniła Lewandowskiego na 7 w skali 1-10 i była to druga najwyższa nota w zespole ex aequo z Pedrim i Frenkiem de Jongiem. Opis gry Polaka był następujący: "Jeśli Hansi Flick wybrał Ferrana Torresa przeciwko Athletic, to dziś kolej na Lewandowskiego. Co więcej, polski napastnik ma szczególny związek z Superpucharem, strzelał gole w każdym finale tego turnieju. I nie zmarnował swojej szansy. Nie miał klarownych okazji, ale pojawił się w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, strzelając drugiego gola dla Barcelony".

 

W Hiszpanii jednak, zwłaszcza w Katalonii, zajmują się jednak głównie Raphinhą, który zresztą mocno zapracował na bramkę Lewandowskiego. Brazylijczyk nie tylko w niedzielę zdobył dwa gole, podobnym wyczynem popisał się w półfinale, kiedy jego zespół rozgromił Athletic Bilbao aż 5:0.

 

Przypomnijmy, że Raphinha także w ubiegłorocznym finale, kiedy "Barca" wygrała z "Królewskimi" 5:2, został okrzyknięty MVP meczu (nota 8). Wówczas także zebrał dwa gole i asystę.

 

Trzeba jednak spojrzeć na to szerzej, bo przecież Lewandowski wciąż spędza Flickowi sen z powiek, kiedy ten musi wybrać jedyną dziewiątkę na dane spotkanie. I niemal zawsze pozostaje dylemat, czy wybrać weterana z Polski, czy głodnego Torresa.

 

Trenerzy innych drużyn, a nawet dziennikarze zajmujący się Barceloną uważają, że to jeden z najważniejszych atutów. Uważają, że to sytuacja modelowa, ponieważ sprzyja ona zdrowej rywalizacji, nie powodując konfliktów w zespole. Dodajmy również, że tak samo rozochocony jest wypożyczony z Manchesteru United Marcus Rashford. Wiele wskazuje na to, że Anglik zostanie wykupiony za 35 mln euro, zresztą zdążył już dać zwycięstwo z Newcastle w Lidze Mistrzów, czy w innych ważnych sytuacjach.

 

Wywalczenie Superpucharu na pewno napędzi Barcelonę na resztę sezonu. Jak to wpłynie na przyszłość Lewandowskiego? Jeśli już coś zostało postanowione, na pewno decyzje te powinny ulec weryfikacji. Sam Flick powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy stać go na to, by pozostać na kolejny sezon bez polskiego napastnika.

 

Przemysław Iwańczyk, korespondencja z Hiszpanii

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie