Zbigniew Boniek złapał się za głowę, widząc ten błąd w Ekstraklasie! "Jestem bardzo zdziwiony"
Jestem zdziwiony, że boiska Ekstraklasy, po grudniowych meczach, nie zostały przykryte w jakikolwiek sposób. To by uratowało sytuację. Wiem, że nie byłby to tani zabieg, ale to by uratowało sytuację. Zamarznięta murawa to szkoda dla całej trawy i wielu innych rzeczy, ryzyko przełożenia meczów. Jestem bardzo zdziwiony – powiedział nam Zbigniew Boniek, który ocenił także ostatnie mecze LE i LM.

Zbigniew Boniek: To był najlepszy mecz Janka Ziółkowskiego w tym sezonie
Michał Białoński, Polsat Sport: Oglądał pan z trybuny VIP Stadio Olimpico starcie Romy z VfB Stuttgart. To było jedno z najciekawszych spotkań przedostatniej kolei Ligi Europy. Jak pan ocenia ten mecz, a szczególnie występ reprezentanta Polski Jana Ziółkowskiego? Ja oglądałem spotkanie przed telewizorem i dla mnie był to mecz fantastyczny.
Zbigniew Boniek: Słowa "fantastyczny" bym zostawił na inne wydarzenia. Spotkanie było zacięte. Drużyna niemiecka była długo równorzędnym partnerem dla Romy, a momentami miała nawet wyższe posiadanie piłki. Summa summarum Roma była drużyną groźniejszą i wykorzystała umiejętności strzeleckie swojego młodego wychowanka Nicolo Pisilli, który zdobył dwie ładne bramki. Natomiast był to pojedynek absolutnie wyrównany.
Jeżeli chodzi o nasz, polski akcent, to Janek Ziółkowski po raz kolejny wyszedł w wyjściowym składzie, ale też po raz kolejny został zmieniony przez trenera Gasperiniego. Nie wiem, czy to była zmiana taktyczna, czy trener chciał go oszczędzić na niedzielny mecz z Milanem, nie znam genezy tej zmiany. Muszę powiedzieć, że Janek wywiązuje się ze swojej roli przekonująco. Wydaje mi się, że powinien teraz brać więcej gry na siebie. Częściej wyprowadzać piłkę, wchodzić na połowę rywala, włączać się do akcji ofensywnych, a nie tylko ograniczać się do tego, żeby walczyć jeden na jednego ze środkowym napastnikiem.
Według mnie był to jeden z najlepszych, o ile w ogóle nie najlepszy mecz Janka w tym sezonie. Oprócz jednego błędu, absolutnie kontrolował środkowego napastnika Stuttgartu – Undava.
Ogólnie to była udana kolejka Ligi Europy dla Polaków. Matty Cash asystował przy bramce, Aston Villa jest wiceliderem tabeli. Jakub Kiwior dobrze interweniował w obronie i asystował przy wyrównującej bramce dla Porto, w wyjazdowym starciu z Victorią Pilzno. Jan Bednarek w końcówce tego spotkania pełnił nawet rolę napastnika. Tomasz Kędziora był najlepszym obrońcą PAOK-u, który pokonał Betis Sewilla. Wprawdzie koszmarny błąd zdarzył się Łukaszowi Skorupskiemu, ale jego Bologna i tak zremisowała z Cetikiem 2-2. Nieco słabszy występ zanotował Karol Świderski, ale Panathinaikos i tak przywiózł punkt ze starcia z Ferencvarosem.
Zgadzam się w stu procentach, ale ja na koniec nie szukałbym w każdym meczu akcentu polskości. Drużyna jest złożona z piłkarzy wielu narodowości, a my koniecznie chcemy z tych drużyn wyciągnąć jednego czy półtora Polaka i analizować ich postawę. Polacy są równoprawną częścią drużyny, tak samo jak przedstawiciele innych nacji. Oczywiście, muszę powiedzieć, że nasi zawodnicy poradzili sobie dobrze. Ale jestem za tym, żeby oceniać bardziej zespół niż rozbierać na czynniki pierwsze postawę jakiegoś naszego piłkarza.
ZOBACZ TAKŻE: Jan Ziółkowski przed kamerą Polsatu Sport. "Nie jestem surowy, tylko obiektywny"
Zbigniew Boniek o samobójczej bramce Roberta Lewandowskiego w meczu Slavia Praga - FC Barcelona
Godny uwagi był także występ Roberta Lewandowskiego ze Slavią Praga. Najpierw miał pecha, zdobył bramkę samobójczą. Później się zrehabilitował i zdobył bramkę na 4:2, która Prażanom odebrała nadzieje na zdobycie choćby punktu. To 106. bramka Roberta w Lidze Mistrzów.
Nareszcie Robert strzelił "samobója", bo nie ma zawodnika, który by tego nigdy w życiu nie zrobił. Robertowi powoli się kończy kariera i w końcu strzelił przypadkowego "samobója". Najważniejsze, że się szybko zrehabilitował i po dobrym podaniu Rashforda strzelił czwartą bramkę dla Barcelony.
Mecz w Pradze był rozgrywany przy ośmiostopniowym mrozie, a bramkarz Barcelony Joan Garcia grał w koszulce z krótkimi rękawkami. To kolejny argument w pańskiej tezie, że Ekstraklasa mogłaby wcześniej zaczynać rozgrywki w okresie zimowym?
Tak, widziałem Garcię i gry w krótkich rękawkach, przy takim mrozie, nie chciałbym oceniać. Natomiast jeżeli u nas zima nie odpuści, to będziemy mieli pewne problemy. Niektóre boiska są całkowicie zamarznięte i ich stanu nie poprawi instalacja podgrzewania, bo trawę przykrywa dwunastocentymetrowa warstwa zamarzniętego śniegu. Jestem zdziwiony, że boiska Ekstraklasy, po grudniowych meczach, nie zostały przykryte w jakikolwiek sposób. To by uratowało sytuację. Wiem, że nie byłby to tani zabieg, ale to by uratowało sytuację. Na kilka dni przed wznowieniem rozgrywek wystarczyłoby odkryć murawę i włączyć ogrzewanie.
Śnieg nie stanowiłby wielkiego problemu, ale zamarznięta murawa to szkoda dla całej trawy i wielu innych rzeczy. Jestem bardzo zdziwiony, że tak to wygląda i nasze murawy nie są zimą przykryte jakąś folią termiczną. Oczywiście byłby to jakiś wydatek, ale w porównaniu z nakładami na transfery, czy prowadzenie drużyny byłby drobnostką. Przez to zaniedbanie istnieje ryzyko, że niektóre mecze mogą się nie odbyć, bo boiska są zamarznięte!
I tak ta przerwa zimowa trwa u nas krócej niż dawniej, bo od 18 grudnia do końca stycznia. Natomiast problem jest inny. Zimą nasi piłkarze mają 10-12 dni wolnego. Latem ich przerwa trwa niewiele ponad tydzień i tak prawdę powiedziawszy, nigdy nie mają szansy na totalny reset. Piłkarze z lig top 5 latem mają ponad miesiąc odpoczynku. I mogą się zregenerować. Nasi piłkarze mają, można powiedzieć, powąchanie odpoczynku.
Zbigniew Boniek o Piotrze Zielińskim w meczu Inter - Arsenal
A propos pielęgnowania murawy, to widziałem ostatnio, jak ukraiński Szachtar Donieck naświetla murawę stadionu Wisły Kraków, by trawa była w jak najlepszej kondycji. Dziwne, że na taką praktykę może sobie pozwolić klub z ogarniętego wojną kraju, a nasze czołowe tego nie robią Wracając do naszych reprezentantów, jak pan oceni Piotra Zielińskiego, który za starcie Interu z Arsenalem nie dostał wysokich not? Z drugiej strony, żaden zespół w europejskich rozgrywkach nie idzie jak burza, tak jak Arsenal, który jako jedyny wygrał wszystkie mecze i stracił tylko dwie bramki, strzelając aż 20.
Wiadomo, że Inter lepiej sobie radzi, gdy gra przeciwko słabszemu rywalowi i ma wyższe posiadanie piłki, potrafi rozwinąć swoje skrzydła. Inter jest zupełnie inną drużyną, gdy musi pressować, biegać za piłką i grać z przeciwnikiem, który jest lepszy od niego. Wówczas wartość Interu troszeczkę spada. Piotrek nie jest zawodnikiem, którego największą zaletą jest odbiór piłki. On strasznie dużo biega, bardzo dużo się przemiesza podczas meczu, natomiast jego zalety są inne. Odbiór piłki, bronienie dostępu do własnej bramki to nie jest zadanie Piotrka, tylko całej drużyny. Arsenal był drużyną zdecydowanie lepszą i wygrał zasłużenie. Ne był to wielki mecz Interu, tak jak nie było to wielkie spotkanie Piotrka.
Przejdź na Polsatsport.pl
