To on będzie następcą Lewandowskiego w Barcelonie? "Nic nie wiem, nic nie słyszałem"
Harry Kane prawdopodobnie mimowolnie stał się elementem kampanii wyborczej na prezesa FC Barcelona. Jeden z potencjalnych kandydatów przygotował nawet fotomontaż, na którym widać Anglika w koszulce katalońskiego klubu. Piłkarz Bayernu Monachium zaprzecza, że coś wie o możliwym transferze.

Xavier Vilajoana, który przymierza się, by w zaplanowanych na 15 marca wyborach rzucić rękawicę obecnemu szefowi klubu Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego - Joanowi Laporcie, podobno kusi kapitana reprezentacji Anglii.
- Skontaktowaliśmy się z otoczeniem Kane’a – cytują media wypowiedź Vilajoany podczas prezentacji swojego programu wyborczego.
- Nic o tym nie wiem, nic nie słyszałem – powiedział 32-letni Kane po sobotnim zwycięstwie Bayernu nad Eintrachtem Frankfurt 3:2 w Bundeslidze. Napastnik Bawarczyków zdobył 27. i 28. gola w sezonie.
ZOBACZ TAKŻE: Kolejny udany występ reprezentanta Polski w Bundeslidze. Tym razem asysta
- Mój ojciec i mój brat zajmują się tymi sprawami, ale nic mi nie mówili. Jednak traktuję te doniesienia jako komplement - dodał Anglik i powtórzył, że jest bardzo szczęśliwy zarówno w Bayernie, jak też w Monachium i teraz skupia się wyłącznie na najbliższych meczach.
Jego umowa z mistrzem Niemiec obowiązuje do końca czerwca 2027. Zarówno klub, jak i zawodnik sygnalizowali już zainteresowanie ewentualnym przedłużeniem współpracy.
Vilajoana opublikował na platformie X fotomontaż, na którym Kane już nosi koszulkę Barcelony.
- Analizujemy profile zawodników, a Kane jest jednym z nich - przyznał 53-latek, który wskazał, że Anglik jest dokładnie takim graczem, jakiego potrzebuje „Barca”.
Vilajoana wspomniał jednak, że nie wie, czy mocno zadłużona FC Barcelona w ogóle będzie miała wystarczająco dużo pieniędzy, aby zakontraktować jakiegokolwiek środkowego napastnika. Na razie na tej pozycji występuje głównie Lewandowski, którego kontrakt wygasa w czerwcu.
Przejdź na Polsatsport.pl
