Lewandowski za słaby na LM? Mocne słowa Zbigniewa Bońka! "Ząb czasu gryzie wszystkich"

- Robert Lewandowski był i jest jednym z najlepszych napastników XXI wieku. Sam Robert może mówić co i jak chce, ale niestety, pod względem motoryki, szybkości itd. widać już na nim pewne rysy. Ale to jest normalne, ząb czasu gryzie wszystkich. To nie zmienia faktu, że Robert, nadal będzie strzelał bramki. Nawet jeśli będzie grał do 50 lat – powiedział nam Zbigniew Boniek.

Zbigniew Boniek i Robert Lewandowski na zdjęciu kolaż.
AFP/Cyfrasport
Zbigniew Boniek powiedział wprost, co myśli o Robercie Lewandowskim i jego formie, jaką prezentuje w Barcelonie

Michał Białoński, Polsat Sport: Barcelona w Lidze Mistrzów uratowała remis z Newcastle, po rzucie karnym z doliczonego czasu gry. Robert Lewandowski nie błysnął, był odcięty od podań. Niektórzy eksperci ogłosili już, że "Lewy" nie nadaje się na ten poziom Ligi Mistrzów. Zgadza się pan z tak ostrą opinię?

 

Zbigniew Boniek: Ma pan na myśli głos Wojtka Kowalczyka, który zawsze wszystkich zaskakuje swoją szczerością, otwartością i wydaje mi się, że także trochę zazdrością w stosunku do niektórych piłkarzy. Jeżeli chodzi o Roberta, to sprawa jest bardzo prosta. Robert Lewandowski był i jest jednym z najlepszych napastników XXI wieku. Sam Robert może mówić co i jak chce, ale niestety, pod względem motoryki, szybkości itd. widać już na nim pewne rysy. Ale to jest normalne, ząb czasu gryzie wszystkich. To nie zmienia faktu, że Robert, jeśli tylko będzie miał okazje, to nadal będzie strzelał bramki. Nawet jeśli będzie grał do 50 lat. Ale Robert już dzisiaj nie jest piłkarzem, który weźmie piłkę na 40. metrze, minie dwóch rywali i strzeli bramkę.

 

ZOBACZ TAKŻE: 70. urodziny Zbigniewa Bońka. "Ciągle jestem w formie, wciąż uprawiam sport"

 

Jak to zrobił w meczu z Danią, za kadencji Adama Nawałki.

 

Ale nie tylko wtedy. Wiele takich strzelił, jak choćby w meczu ze Słowenią. Natomiast "strzelanie" do Roberta jest typowo polskie. Ja do niego nigdy nie będę "strzelał" z prostej przyczyny: wiem, ile nam meczów pomógł wygrać.

 

Można obrazowo ująć, że nas zawoził na duże imprezy ranki MŚ i ME?

 

Aż tak to nie, na nie zawoziła nas drużyna a nie sam Robert Lewandowski. Gdyby Robert grał w San Marino, to nigdzie by z nim nie pojechał. Ja mam ogromny szacunek dla Robert i nigdy go nie będę za bardzo krytykował z prostej przyczyny: wiem, jak dobrym był napastnikiem, jak dobry jest nadal, ale niestety trudności będą się przed nim zawsze piętrzyły, a nie będą malały. PESEL to jest PESEL. 

 

Zaskoczyły pana dysproporcje w pierwszych meczach 1/8 finału Ligi Mistrzów? PSG – Chelsea 5-2, Real Madryt – Manchester City 3-0, Atalanta – Bayern 1-6, Atletico Madryt – Tottenham 5-2. Także Bodo Glimt odprawiło Sporting 3-0, potwierdzając pańską opinię po dwumeczu Bodo z Interem, że na naszych oczach rośnie nowa siła europejskiej piłki.

 

W klubach takich jak PSG, Real grają tak wielcy zawodnicy, można powiedzieć, że z pierwszych stron gazet, prawdziwe tuzy, którzy czasami jednym zagraniem potrafią posłać na deski przeciwnika. Padały piękne bramki, popisy dawał m.in. Kvaratskhelia, pokazując, że wszystko jest na tym poziomie możliwe.

 

Ludzie, którzy trzeźwo patrzą na Ligę Mistrzów, Ligę Europy i Ligi Konferencji widzą wyraźnie, że nasze miejsce jest właśnie w Conference League, czyli na trzeciej półce europejskiej. Zrobiliśmy postęp w rankingu UEFA, czym się wszyscy podniecali we wszystkich studiach były ochy i achy, jacy to jesteśmy dobrzy. Ale punktowaliśmy wykorzystując to, że jesteśmy na trzeciej półce i mamy łatwiejszych rywali. Ale gdy przychodzi się zmierzyć z drużynami troszkę lepszymi, jak Szachtar czy Fiorentina, to widzimy, jakie mamy problemy.

 

Gdy patrzymy na Champions League i porównujemy ją do gry naszych drużyn, to gołym okiem widać, że nowoczesna piłka wygląda trochę inaczej.

 

Dlaczego tak się dzieje? Chodzi tylko o mniejsze nakłady na kluby w Polsce?

 

Problemem nie jest na pewno poziom szkolenia, tylko umiejętność robienia mocnej piłki zawodowej. Nawet Szachtar Donieck pokazał, że potrafi układać te klocki. W pewnym momencie miał na boisku ośmiu Brazylijczyków. U Ukraińców, podobnie jak u nas, nie ma limitu obcokrajowców spoza UE. Szachtar potrafi sobie wyskautować zawodników o odpowiedniej klasie. W sposób bardzo kontrolowany nastawił się na rynek brazylijski. Dlaczego? Ukraińcy wiedzą, że ich nie stać na to, żeby kupować talenty z Włoch, Anglii, Hiszpanii czy Francji. Szachtar pokazuje, że w kraju, w którym toczy się wojna, przez co piłkarze cały czas są w podróży, bo podejmują rywali poza domem, w Krakowie, można też stworzyć dobrą drużynę.

 

Dysponujący skromniejszymi środkami Bodo Glimt również pokazuje, że można zbudować mocny zespół. Podobnie Ferencvaros. Zatem wszystko sprowadza się do know-how w budowie zawodowego klubu, bo akurat dopływ utalentowanej młodzieży u nas dobrze wygląda. Tylko ostatnio wybili się: Pietuszewski, Mazurek, Mońka i inni. Natomiast poziom budowania zawodowej drużyny, umiejętność skautowania, doboru piłkarzy – w tym mamy bardzo duże rezerwy.

 

W Lidze Europy mieliśmy ciekawy mecz z polskimi wątkami Bologna – Roma 1-1. Łukasz Skorupski dzielnie bronił bramki gospodarzy, ale Jan Ziółkowski przesiedział całe spotkanie na ławce.

 

Szkoda, że Janek Ziółkowski ostatnio tak mało, według mnie za mało dostaje szans. To jest zawodnik absolutnie na tym samym poziomie, co pozostali obrońcy Romy. Wydaje mi się, że już w najbliższym czasie trener Gasperini znajdzie dla niego miejsce w "jedenastce" i Janek będzie więcej grał, bo to jest mu potrzebne. To nadal młody chłopak, który nabywa doświadczenia, trenując z takim zespołem i myślę, że jeszcze swoje minuty dostanie. Wynik remisowy tego meczu jest sprawiedliwy, który kwestię awansu pozostawia absolutnie otwartą.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie