Oba kluby zdążyły w tym sezonie rozegrać już jedno bezpośrednie spotkanie. 19 grudnia - także na stadionie Betisu - więcej było jednak wojenek psychologicznych, kopania po kostkach i walki w środkowej części boiska niż spektakularnych akcji czy parad bramkarzy - oczywiście padł bezbramkowy remis. Kilka tygodni później, już w nowym roku, Betis zmierzył się z Sevillą w meczu o Puchar Króla.

 

Drugi gol Kuby! (WIDEO)

I tym razem Sevilla - dowodzona przez świetnie dysponowanych Grzegorza Krychowiaka i Michaela Krohn-Dehliego - udowodniła swoją wyższość. Goście nie dali się sprowokować, tylko robili swoje. Zaczęło się bardzo szybko, bo przed upływem kwadransa do siatki trafił właśnie Duńczyk. Betis zamiast reakcji, walił głową w mur. Kultura gry gości robiła po prostu swoje.



Cegiełkę do zwycięstwa Sevilli dołożył także Grzegorz Krychowiak, który na początku drugiej połowy znakomicie odnalazł się w polu karnym i wykorzystał wielkie zamieszanie. Było więc 2:0, a Betis był na deskach. A skoro mowa o polskim zawodniku, nie chodzi nawet o gola: to był po prostu jego świetny mecz. W odbiorze był świetny, zawsze był blisko rywala i to zaprocentowało. W końcówce rzut karny miał jeszcze piłkarz gospodarzy - Ruben Castro, ale go nie wykorzystał. Czerwoną kartkę obejrzał także Alfred N'Diaye.

Betis - Sevilla 0:2 (0:1)

Bramki: Krohn-Dehil 13, Krychowiak 49.

Betis: Gimenez - Piccini, Pezzella, Figueras, Varela - Portillo (52 Ceballos), Digard, N'Diaye - Petros (36 Joaquin), van Wolfswinkel, Molina (69 Castro).

Sevilla: Soriano - Coke, Rami, Kolodziejczak, Tremoulinas - Krychowiak, Cristoforo - Vitolo (55 Reyes), Banega, Krohn-Dehli (76 Konoplyanka)- Immobile (64 Gameiro).

Żółte kartki: Petros, N'Diaye, Piccini, Ceballos - Rami, Krychowiak, Kolodziejczak, Coke.

Czerwona kartka: N'Diaye