Łukasz Majchrzyk: Co jest nie tak z AZS Koszalin?

A.J. Walton: Mamy teraz ciężki okres. Cały czas staramy się poskładać klocki w naszej drużynie, stać się drużyną, wyeksponować nasze mocne strony. Taka jest koszykówka. Kluczowe jest bycie drużyną na parkiecie.

 

Podczas meczu z Energą Czarnymi Artur Mielczarek próbował was pobudzić, poklepywał, krzyczał. I nic to nie dało. Nie było widać ognia w waszej grze.

Każdy człowiek jest inny. Niektórzy ludzie potrzebują takiej dodatkowej motywacji. Nie mam z tym problemu, kiedy ktoś mnie mocniej klepnie w plecy, to może mnie nakręcić. Są też jednak tacy, którym to nie odpowiada i takie pobudzanie może przyniesie wręcz odwrotne skutki? Musimy jeszcze ciężej pracować, starać się o chemię w naszym zespole i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Czemu AZS gra tak powoli?

Wydaje mi się, że kiedy jestem na parkiecie, to gram całkiem szybko, staram się napędzać kontrataki, przenosić piłkę momentalnie pod kosz rywali...

Ale kiedy budujecie atak pozycyjny, to polega to na ogół na długim kozłowaniu piłki i szukaniu gracza na wolnej pozycji, co nie przynosi rezultatu.

Biegamy, szukamy pozycji, trener nam to cały czas powtarza, staramy się dostarczać piłkę zawodnikom podkoszowym, ale to tak naprawdę zależy od tego, jak zachowuje się obrona. Jeśli grają agresywnie, to nie potrafimy sobie z tym poradzić. Nie gramy dobrze jako zespół. W meczu z Energą Czarnymi mieliśmy dobre fragmenty, ale na początku drugiej połowy oni eksplodowali i po prostu nas roznieśli.

Pytałem Artura Mielczarka o waszą słabą skuteczność przed meczem i nie chciał, albo nie potrafił powiedzieć, czemu macie problemy. Jak patrzy na to rozgrywający?

Musimy dłużej zostawać w naszej sali i trenować rzuty. Brakuje nam pewności siebie. Czasami pudłujesz rzuty, ale inne trafiasz. To jest koszykówka. Jak długo chce ci się pracować, tak długo masz szansę na to, żeby się poprawić.

Wszystko z pozoru wygląda tak, że powinniście grać dobrze: pan jako rozgrywający, Ra'Shad James jako rzucający, Patrik Auda jako silny skrzydłowy, Ty Walker jako środkowy. Czemu to nie funkcjonuje?

Ale wszyscy wiemy, że we czterech nie możemy być razem na parkiecie. Nie mogę zagrać w jednym czasie z Ra'Shadem, Patrikiem i Ty'em. Zawsze musi występować co najmniej dwóch polskich graczy. Jeden z nas zawsze siedzi na ławce. Ciężko też w takiej sytuacji o doskonałe zrozumienie na parkiecie.

AZS ciągle ma szansę na grę w play off?

To jest koszykówka, tu można przegrywać seriami, a za chwilę wygrać kilka meczów z rzędu. Tak to wygląda.