Niespodzianki nie było! Djokovic zwycięzcą Australian Open

Tenis
Niespodzianki nie było! Djokovic zwycięzcą Australian Open
fot.PAP/EPA

Najwyżej rozstawiony Novak Djokovic po raz szósty wygrał wielkoszlemowy turniej Australian Open w Melbourne. W niedzielnym finale broniący tytułu Serb pokonał Brytyjczyka Andy'ego Murraya (2.) 6:1, 7:5, 7:6 (7-3).

Więcej czasu na odpoczynek przed decydującym spotkaniem miał Djokovic, który w czwartkowym półfinale dość pewnie, choć w czterech setach, wyeliminował Szwajcara Rogera Federera (3.). Murray z kolei dzień później wygrał - po czterech godzinach gry - w pięciu partiach z Kanadyjczykiem Milosem Raonicem (13.).

 

Tomaszewski: Pierwszy szlem Andżeliki

 

Obaj finaliści dobrze spisują się na kortach twardych i mało kto przypuszczał, że Serb obejmie prowadzenie, wygrywając w 30 minut gładko pierwszą odsłonę. Lider światowego rankingu bezlitośnie wykorzystywał każdy błąd rywala. O ile jeszcze na samym początku kibice obejrzeli nieco walki, to w czterech kolejnych gemach "Djoko" stracił najwyżej po jednym punkcie. Publiczność głośno dopingowała Szkota i nagrodziła go brawami, gdy przy stanie 0:5 po raz pierwszy utrzymał podanie. Później obronił jeszcze dwie piłki setowe, ale Serb zakończył partię 6:1.

 

Druga była widowiskiem, jakiego spodziewano się po dwóch czołowych tenisistach świata. Sporo było długich i efektownych wymian. W trwającym ponad 11 minut trzecim gemie Murray czterokrotnie bronił się przed stratą podania. Obaj zawodnicy, mając świadomość wagi każdego punktu, na swoje pomyłki reagowali nerwowo.

 

Jako pierwszy "breaka" w tej odsłonie zanotował Djokovic, przy stanie 3:3. Brytyjczyk szybko odpowiedział. Po chwili ponownie był w opałach, ale wybronił się za sprawą skutecznego serwisu. Decydujący okazał się 11. gem, w którym przegrywający 0:40 zawodnik z Belgradu zapisał na swoim koncie pięć kolejnych punktów i zaliczył przełamanie. W kolejnym gemie obronił "break pointa". Przed piłką setową dla Serba Szkot ze złością zamachnął się rakietą. Po chwili zawodnicy schodzili na przerwę przy prowadzeniu Djokovica 2:0.

 

Poziom zaprezentowany w tej partii, która trwała 80 minut, docenili tenisiści obserwujący mecz w telewizji. - Wyglądało to trochę jednostronnie... Teraz mogę otworzyć popcorn - napisał na Twitterze młody Australijczyk Omar Jasika.

 

W trzecim secie po początkowej przewadze Serba - 3:1 - Murray wyrównał i walka toczyła się "gem za gem". Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break, który nie ułożył się po myśli drugiej rakiety świata. Djokovic szybko wypracował przewagę 6-1. Szkot zdołał obronić jeszcze dwie piłki meczowe, ale przy kolejnej był już bezradny.

 

Pojedynek trwał dwie godziny i 51 minut. Murrayowi nie pomogło 11 asów, Serb miał ich sześć. Szkot zanotował aż 65 niewymuszonych błędów i 39 uderzeń wygrywających. Jego rywal - odpowiednio - 40 i 30. Djokovic wygrał 22 z 31 dotychczasowych konfrontacji z Brytyjczykiem, w tym 11 z ostatnich 12. W finale Australian Open spotkali się po raz czwarty - w każdym z tych spotkań lepszy był Serb.

 

W niedzielę zdobył on 11. wielkoszlemowy tytuł w karierze, dzięki czemu zrównał się z piątymi w klasyfikacji wszech czasów Australijczykiem Rodem Laverem i Szwedem Bjoernem Borgiem. Sześć z tych sukcesów Djokovic odniósł w Melbourne. Wcześniej wygrał tę imprezę w latach 2008, 2011-13 i 2015. Zrównał się z pierwszym w zestawieniu wszech czasów dot. tego turnieju reprezentantem gospodarzy Royem Emersonem.

 

Lider rankingu ATP zwyciężył w trzeciej imprezie wielkoszlemowej z rzędu. W ubiegłym roku triumfował w Wimbledonie i US Open. Wcześniej we French Open dotarł do finału. 28-letni tenisista może pochwalić się imponującą regularnością w Australian Open. Za każdym razem, gdy dotarł do półfinału tego turnieju, później go wygrał.

 

Będącego jego rówieśnikiem Murraya z kolei prześladuje w tych zawodach fatum. W niedzielę został drugim tenisistą w liczonej od 1968 roku Open Erze, który przegrał pięć finałów danej odsłony Wielkiego Szlema. Podobnego pecha - ale do US Open - miał Ivan Lendl, były trener Brytyjczyka. Amerykanin czeskiego pochodzenia jednak trzykrotnie triumfował w Nowym Jorku, Szkot jeszcze nie doczekał się sukcesu w Melbourne. - Mam wrażenie, że kiedyś już tu byłem - dowcipnie zaczął Murray swoje wystąpienie po finale.

 

Ma dwa wielkoszlemowe tytuły na koncie. Zarówno w US Open 2012, jak i w Wimbledonie rok później sukces świętował po finałowych zwycięstwach nad... Djokovicem. Za zwycięstwo Serb otrzyma 3,4 mln dolarów australijskich, jego niedzielny przeciwnik - o połowę mniej. W Melbourne wygrał po raz szósty, dokładnie 20 lat po drugim i ostatnim sukcesie w tej imprezie jego obecnego szkoleniowca - Borisa Beckera. Był to jednocześnie ostatni tytuł wielkoszlemowy Niemca.

 

Szkot jeszcze przed turniejem w Australii zaznaczył, że jeśli jego mająca termin porodu na połowę lutego żona Kim zacznie wcześniej rodzić, to bez wahania zrezygnuje z gry. Murray nie dołączył do starszego brata Jamie'ego, który w sobotę triumfował w Melbourne w deblu. To pierwszy przypadek w liczonej od 1968 roku Open Erze, by bracia dotarli do finału tej samej edycji turnieju wielkoszlemowego.

 

Wynik finału gry pojedynczej mężczyzn:

Novak Djokovic (Serbia, 1) - Andy Murray (W. Brytania, 2) 6:1, 7:5, 7:6 (7-3)

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze