Anastasi: Effector to dziś bardzo silny zespół

Siatkówka
Anastasi: Effector to dziś bardzo silny zespół
fot. Cyfrasport

Gdańszczanie pokonali w 15. kolejce PlusLigi zespół Effectora Kielce. Nie obyło się jednak bez problemów, bowiem to końcówki decydowały o zwycięzcy każdej z partii. Po dwóch setach na tablicy wyników widniał remis, ale w kolejnych dwóch odsłonach gospodarze meczu nie byli już tacy gościnni. – To już zupełnie inny zespół niż ten, z którym graliśmy kilka miesięcy temu – mocniejszy i groźniejszy – mówił o rywalu Andrea Anastasi, trener Lotosu Trefla Gdańsk.

Pierwszy set padł na konto gospodarzy, którzy byli zdecydowanie skuteczniejsi na siatce niż zawodnicy z Kielc. W drugiej również byli blisko, aby objąć prowadzenie 2:0, ale zostali w końcówce zatrzymani blokiem przez rywali. Kielczanie grali bardzo swobodnie i nie bali się wyżej sklasyfikowanego przeciwnika, przez co byli blisko sprawienia niespodzianki w trzeciej odsłonie.

 

FIVB chce skrócić mecze siatkówki!


Co prawda musieli gonić wynik przez praktycznie całego seta, ale deptali po piętach gdańszczanom, licząc na ich potknięcie. Ono ostatecznie nie nastąpiło, a mocne zagrywki oraz blok okazały się bronią w końcówce Lotosu Trefla. W czwartym secie, który okazał się ostatnim, w ekipie przyjezdnych spadła motywacja, przez co nie byli już tak dokładni w swoich poczynaniach na siatce oraz w przyjęciu. Spotkanie w Ergo Arenie zakończyło się wygraną 3:1 żółto-czarnych.

 – Effector rozegrał bardzo dobry mecz i mieliśmy spore problemy z odniesieniem zwycięstwa. To już zupełnie inny zespół niż ten, z którym graliśmy kilka miesięcy temu – mocniejszy i groźniejszy. Nasza forma nie jest perfekcyjna, a do tego wśród nas wciąż brakuje Mateusza Miki. Tym bardziej cieszy nas ta wygrana z kielczanami za trzy punkty – powiedział na konferencji pomeczowej Andrea Anastasi, trener Lotosu Trefla Gdańsk.

Nie tylko Włoch był pod wrażeniem dyspozycji zaprezentowanej w Ergo Arenie przez Effector.

 – To było trudne spotkanie, ale teraz przed nami jeszcze ważniejsze zadanie, czyli Puchar Polski. Planów minimum nie zakładamy. Najpierw chcemy wygrać w ćwierćfinale z Czarnymi Radom – przyznał Bartosz Gawryszewski, kapitan żółto-czarnych.

Gdańszczanie będą występować w Pucharze Polski jako obrońca tytułu, dlatego też ciąży na nich większa presja. O powtórzenie wyniku sprzed roku będzie trudniej, tym bardziej że w ekipie gdańszczan wciąż po kontuzji nie powrócił Mateusz Mika.

– Właśnie zacząłem znowu skakać na treningach, lecz jeszcze nie na sto procent. Potrzeba jeszcze trochę czasu, żebym był gotów na sto procent – wyznał sam zainteresowany.

W kieleckim obozie nastroje po meczu z Lotosem Treflem Gdańsk były mieszane. Kielczanie byli blisko sprawienia małej sensacji i urwania co najmniej punktu wicemistrzowi Polski, tymczasem zakończyło się tylko na jednym secie.

– Zagraliśmy dobry mecz – Jungiewicz miał 50 procent w ataku, Sławek Stolc 58, Bieniek – 54. Szkoda, że nie mogliśmy skorzystać z kontuzjowanych Andreasa Takvama i Adriana Buchowskiego. Bardzo by się przydali, gdyż gramy prawie bez zmian – tłumaczył Dariusz Daszkiewicz, szkoleniowiec ekipy z Kielc.

Optymizmu swojego trenera nie podzielał kapitan Effectora – Sławomir Jungiewicz.

– Co z tego, że zagraliśmy dobrze, skoro wracamy do Kielc bez punktów. Szkoda przegranych końcówek setów – zakończył rozczarowany wynikiem zawodnik.

RH, siatka.org

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze