NBA: Koniec dobrej passy Toronto

Koszykówka
NBA: Koniec dobrej passy Toronto
fot. PAP/EPA

Koszykarze Toronto Raptors przegrali z Denver Nuggets 93:112 i przerwali serię 11 zwycięstw z rzędu w amerykańskiej lidze NBA. Wygraną nad Indiana Pacers, ale dopiero po dogrywce 111:106, zanotowali zawodnicy Cleveland Cavaliers.

W Denver nie do zatrzymania był 20-letni Nikola Jokic. Serb, który w pięciu meczach zanotował cztery double-double, czuje się coraz lepiej na parkietach NBA.

- Kiedy tutaj przyjechałem, byłem przekonany, że w tym sezonie zbyt dużo grać nie będę. Okazało się jednak, że trener mi ufa i jestem mu bardzo za to wdzięczny - powiedział.

 

NBA: 17 punktów Gortata, porażka Wizards


W poniedziałkowym meczu trafił 12 z 18 rzutów z gry i zdobył 27 punktów. Zebrał też 14 piłek, miał cztery asysty i jeden blok.

Zawiedziony postawą zespołu był trener Toronto Dwane Casey. - To był nasz najgorszy mecz w tym roku. Ruszaliśmy się tak, jakbyśmy grali w błocie. Cokolwiek się działo, wyglądało fatalnie i mam nadzieję, że już nam się taki występ nie przytrafi - skomentował.

Emocje były w Indianapolis. Miejscowa drużyna Pacers była bardzo bliska pokonania jednej z najlepszych ekip obecnych rozgrywek - Cavaliers. Zespół z Cleveland odniósł wprawdzie piąte z rzędu, a 35. w sezonie zwycięstwo, ale dopiero po dogrywce 111:106.

Tym razem słabszy występ zanotował LeBron James, a odpowiedzialność za wynik na swoje barki wziął Kyrie Irving. W sumie uzbierał 25 punktów, siedem asyst i trzy zbiórki, ale trafiał w najważniejszych momentach. James zaliczył wprawdzie double-double (24 punkty, 12 zbiórek i sześć asyst), ale ani razu nie rzucił celnie z dystansu.

- Uczymy się grać pod presją i radzić sobie w trudnych sytuacjach. Na szczęście udało się wyjść z tego zwycięsko - powiedział Irving.

Do dogrywki doszło też w Salt Lake City. Utah Jazz na 19 sekund przed końcową syreną przegrywało z Chicago Bulls trzema punktami. Bohaterem Utah został Gordon Hayward, który najpierw trafił rzut wolny, a później jeszcze za dwa punkty. Doprowadził do wyrównania i dał swojej drużynie kolejną szansę, którą gracze Jazz wykorzystali. Ostatecznie gospodarze wygrali 105:96.

Porażkę na wyjeździe ponieśli koszykarze Washington Wizards z Marcinem Gortatem w składzie. Polak zdobył 17 punktów i miał sześć zbiórek, ale to Oklahoma City Thunder okazało się lepsze 114:98. Lider gospodarzy Russell Westbrook uzyskał siódme triple-double w sezonie.

Dla Thunder była to 11. wygrana w ostatnich 12 spotkaniach i siódme kolejne zwycięstwo nad „Czarodziejami” w hali Chesapeake Energy Arena. Od chwili przeprowadzki tego zespołu do Oklahoma City koszykarze z Waszyngtonu jeszcze tu nie wygrali.

RH, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze