Tomasz Narkun po zwycięstwie z Goranem Relijcem na KSW 32 został nowym mistrzem kategorii półciężkiej największej polskiej organizacji. "Żyrafa" po raz kolejny do klatki wejdzie już w marcu podczas KSW 34, kiedy zmierzy się z Andre Munizem. Jak Narkun odnajduje się w roli mistrza i jak wyglądają jego przygotowania do walki z Brazylijczykiem?

 

Maciej Turski: Jak wyglądają Pana przygotowania do walki na KSW 34 z Andre Munizem? Ze zdrowiem wszystko w porządku?

Tomasz Narkun: Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Do walki przygotowuję się, zresztą jak zwykle, w swoim klubie Berserkers Team Stargard Szczeciński oraz Berserkers Team Szczecin. Byłem również na obozie w Centralnym Ośrodku Sportu w Wałczu, gdzie rozpocząłem cały okres przed walką na KSW 34. Ze zdrowiem wszystko w porządku i miejmy nadzieję, że tak pozostanie, a kontuzje będą mnie omijały do samego pojedynku.

 

Materla: O pasie KSW na razie nie myślę. Liczy się tylko najbliższa walka


Do końca okresu przygotowawczego planuje Pan jakieś wyjazdy do innych klubów?

Przede wszystkim będę przygotowywał się w swoim klubie. Ostatnie tygodnie to głównie szlifowanie detali i dopracowywanie planu taktycznego. Nie mogę już doczekać się pojedynku.

Na KSW 34 zmierzy się Pan z Andre Munizem. Samo nazwisko pewnie niewiele kibicom mówi, ale to zawodnik naprawdę solidny.

Młody, perspektywiczny i z ogromnymi ambicjami, ale ja jestem zawodnikiem lepszym. Przekonacie się na KSW 34, że będzie "miazga".

W rekordzie Brazylijczyka znajdziemy dziewięć zwycięstw przez poddanie. Parter to płaszczyzna, w której Pan świetnie się odnajduje. Jak ta walka może przebiegać?

On ma dziewięć poddań, a ja mam ich w swoim rekordzie dziesięć. Oczywiście będę musiał wyjść do walki bardzo skupiony, bo chwila nieuwagi może wszystko zakończyć. Konsekwentnie realizuję przygotowania do walki i będę przygotowany na każdy scenariusz pojedynku. Mam nadzieję, że treningi przyniosą wymierny efekt i w stolicy zobaczycie tę samą "Wściekłą Żyrafę" z Londynu.

Jak odnajduje się Pan w roli mistrza KSW?

To dla mnie ogromne wyróżnienie i zapłata za lata wyrzeczeń. Dostałem dodatkową motywację do jeszcze cięższych treningów. Na sali zawsze daję z siebie wszystko, ale teraz dodatkowo mam w głowie myśl, że jestem mistrzem. Nie chcę stracić tego pasa.

Ale pasa chyba jeszcze Pan nie otrzymał...

Faktycznie fizycznie jeszcze go nie mam. Podobno leci już ze Stanów Zjednoczonych przygotowany specjalnie dla mnie. Półkę w domu już mam przygotowaną i w tym miesiącu powinienem go otrzymać.

Rozmowę z Tomaszem Narkunem zobaczysz w załączonym materiale wideo!