Dwukrotny mistrz królewskiej klasy Marc Marquez i jego doświadczony rodak Dani Pedrosa swoje maszyny w Indonezji pokazywali również rok temu, wówczas na Bali. Azjatycki tygrys jest bowiem szalenie ważnym rynkiem dla największych producentów motocykli. Bezpośrednio odbija się to także na popularności wyścigów motocyklowych. Mimo niepogody, Marqueza i Pedrosę przywitały na torze Sentul tłumy fanów i wypchana po brzegi trybuna główna. Wszystko wskazuje na to, że MotoGP w okolicę Dżakarty powróci prędzej niż później.

 

Grand Prix Indonezji już za rok?

 

Ostatni wyścig o motocyklową Grand Prix Indonezji odbył się w 1997 roku. W klasie 500, którą w 2002 roku zastąpił format MotoGP, podium zdominowała wówczas właśnie trójka Repsol Hondy; Japończyk Tadayuki Okada, Australijczyk Mick Doohan i Hiszpan Alex Criville. W najmniejszej kategorii 125, zastąpionej w 2012 roku przez Moto3, już z tytułem w kieszeni triumfował z kolei młodziutki Valentino Rossi.

 

Niestety, indonezyjski tor już wówczas nie spełniał standardów bezpieczeństwa, a od tego czasu popadł w jeszcze większą ruinę. Co prawda odbywają się tam wyścigi mistrzostw Azji, ale o powrocie serii Grand Prix nie mogło być mowy. Aż do niedawna. Już kilka miesięcy temu organizatorzy MŚ potwierdzili, że gruntownie przebudowane Sentul może wrócić do kalendarza już w przyszłym roku. W ostatnim czasie wyszło jednak na jaw, że władze nie zamierzają inwestować w prywatny obiekt, dlatego możliwe, że państwo wybuduje od zera nowy tor. Szczegółów póki co brak, ale presja jest ogromna.

 

Honda znów zbyt nerwowa

 

Zaprezentowane w niedzielę barwy Repsol Hondy nie różnią się praktycznie niczym od tych sprzed roku. Co więcej, tak naprawdę zespół pokazał je już podczas niedawnych testów MotoGP w Malezji, podczas których przygotowano dla mediów zdjęcia studyjne oraz fotografie zawodników w akcji. Wygląd modelu RC213V ma jednak drugorzędne znacznie.

 

Po tym, jak Marquez i Honda absolutnie zdominowali w MotoGP sezony 2013 i 2014, ubiegły rok upłynął dla HRC po znakiem problemów ze zdecydowanie zbyt nerwowym silnikiem. Japończycy przygotowali zimą nową jednostkę napędową, ale zawodnicy podkreślają, że nadal jest zbyt agresywna, co utrudnia wyjścia z zakrętów. Sytuację utrudnia nowa, jednolita dla wszystkich elektronika, która jest zdecydowanie mniej zaawansowana i zupełnie inna niż system używany jeszcze rok temu przez Hondę.

 

Póki co wszystko wskazuje na to, że HRC czeka w tym roku równie trudne zadanie, co władze w Indonezji. Przed zawodnikami jeszcze jednak dwa trzydniowe testy, a japońscy inżynierowie wciąż mają czas, aby zmodyfikować jednostkę napędową. Czy jednak zaczną wreszcie słuchać swoich kierowców i przestaną ślepo wierzyć w moc maksymalną?

 

Sezon MotoGP ruszy 20 marca od nocnego wyścigu o Grand Prix Kataru. Relacje na sportowych antenach Polsatu.