Byli Polacy, była walka, zostają wąsy

Koszykówka
Byli Polacy, była walka, zostają wąsy
fot. PAP
Michał Sokołowski

Co nam zostanie po Dąbrowa Górnicza Basket Cup? Na pewno zwycięstwo Rosy Radom, pokazujące, że warto stawiać na Polaków i grać w europejskich pucharach. Nadzieja na to, że play offy w tym sezonie będą niezwykle zacięte. W pamięci kibiców zostanie też starcie Mateusza Ponitki i Davida Jelinka, i niezgolony wąs Szymona Szewczyka.

To była Tauron Basket Liga w pigułce. W cztery dni zobaczyliśmy siedem meczów, a w nich osiem najlepszych, polskich drużyn. Koszykówki było tyle, że nawet najbardziej wybredni kibice mogli się czuć usatysfakcjonowani.

Emocje były od początku do końca, od pierwszego meczu, w którym Rosa Radom po zaciętym pojedynku pokonała Polski Cukier Toruń 67:65. Tam byliśmy świadkami pojedynku dwóch zespołów, które mają w tym sezonie wielkie ambicje i dwóch polskich trenerów, a to też nie jest częsty widok. Wojciech Kamiński okazał się lepszy od Jacka Winnickiego, ale jeśli obaj spotkają się w fazie play off, to czy wynik musi być taki sam?

Emocje były też w drugim ćwierćfinale, gdzie MKS Dąbrowa Górnicza zagrała z Energą Czarnymi Słupsk. Niewiele brakowało, a zobaczylibyśmy w tym meczu triple double, bo Demonte Harper, grając przez 40 minut zdobył 27 pkt, 10 asyst i 9 zbiórek. Szkoda, że zespół ze Słupska przyjechał do Dąbrowy Górniczej tak osłabiony, bez Mantasa Cesnauskisa i Folarina Campbella, i z chorym Jerelem Blassingame'em. Gdyby nie to, może drużyna Donaldasa Kairysa miałaby szansę na finał?

Z drugiej strony, przez te kontuzje więcej minut gry dostali Kacper Borowski i Marek Zywert, i pokazali, że warto myśleć o kolejnych szansach dla nich. To jest kolejna korzyść z tego turnieju, bo okazało się, że można grać dobrze i wywalczyć trofeum, jeśli Polacy są ważnymi postaciami w zespole.

Polaków ze Stelmetu Zielona Góra nie trzeba przedstawiać, tam jest prawdziwa armia, na czele z Mateuszem Ponitką, Karolem Gruszeckim, Adamem Hrycaniukiem i Przemysławem Zamojskim. Jest też młody Marcel Ponitka, o którym niektórzy mówią, że mógłby być kiedyś rozgrywającym. W półfinale z Anwilem zagrał na tej pozycji ponad 6 minut po kontuzji Dee Bosta i pięciu faulach Łukasza Koszarka.

Jeszcze więcej dobrych słów można powiedzieć o Polakach z Rosy Radom: Michale Sokołowskim, Danielu Szymkiewiczu czy Łukaszu Bonarku. Dwóch pierwszych uważnie obserwuje już selekcjoner Mike Taylor. Sokołowski toczył w finale osobisty pojedynek z Ponitką, obaj grają na tej samej pozycji, obaj są bardzo silni i atletyczni, obaj chcą być ważnymi postaciami w kadrze. Ich starcie w trzeciej kwarcie finału zapowiada, że jeszcze może między nimi zaiskrzyć.

Sokołowski pokazał w finale, jak być przydatnym dla zespołu nawet wtedy, kiedy nie trafia się do kosza - walczył o zbiórki, przechwyty. Kilka razy trącił tak piłkę, że nie widać tego w statystykach, ale było to niezwykle korzystne dla drużyny, bo utrudniało grę Stelmetowi.

Sukcesu Rosy może by nie było, gdyby nie gra w europejskich pucharach i to kolejna ważna lekcja dla polskich klubów. Warto pokazywać się w Europie, nawet jeżeli nie uda się odnieść wielkich zwycięstw. Zawodnicy zmierzą się z innymi systemami, innymi pomysłami, nabiorą doświadczenia, przećwiczą schematy. Nie przez przypadek w tabeli TBL Rosa jest druga. Stelmet jest pierwszy, ale to już inny poziom finansowy.

 

I jeszcze jedna ważna rzecz. Zwycięstwo Rosy Radom daje nadzieję, że play offy będą emocjonujące. Wszyscy w kraju chcą "bić mistrza", ale w ostatnich dniach Stelmet budował obraz drużyny nie do pokonania - walca, który zniszczy wszystkich w Polsce. Rozbił Energę Czarnych Słupsk w lidze, a w półfinale zdecydowanie pokonał Anwil. Wydawało się, że nie ma drużyny, która jest się w stanie im przeciwstawić.

 

Okazało się, że Rosa potrafi to zrobić. Drugie zwycięstwo w sezonie świadczy, że to nie jest przypadek. Jak na to zareagują mistrzowie? W ich oczach było widać złość i urażoną dumę. Przegrali w Dąbrowie Górniczej z własnym zmęczeniem i teraz za wszelką cenę będą chcieli udowodnić, że to był wypadek przy pracy. W kwietniu obie drużyny zmierzą się w Zielonej Górze i już dziś można założyć, że Stelmet będzie chciał wziąć srogi rewanż. Powoli tworzy się w Tauron Basket Lidze rywalizacja, na którą czekaliśmy od lat. Jest zła krew, są ogromne ambicje, jest chęć rewanżu. Będzie się działo.

 


*******

 

Po Pucharze Polski zostaje jeszcze otwarte pytanie: co z wąsami Szymona Szewczyka? Środkowy Stelmetu zapuścił je dla uczczenia 35. rocznicy zdobycia tego trofeum przez jego ojca i miał je zgolić po tym, jak sam podniesie puchar. Czy wąsy ocaleją?

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze