Sebastian Staszewski: W siedzibie PZPN rozmawiał Pan z prezesami klubów 1 ligi. Co konstruktywnego wyniknęło z tego spotkania?

 

Zbigniew Boniek: Poinformowaliśmy kluby o naszych zamiarach, o wymaganiach wobec ich rozgrywek. Z 1 ligą żyje nam się bardzo dobrze. Przez trzy ostatnie lata zrobiliśmy dla nich naprawdę dużo, m.in. scentralizowaliśmy prawa telewizyjne, sprzedaliśmy je za 150 proc. więcej niż kiedyś. Mamy też niespodziankę, bo od następnego sezonu wejdzie w życie dodatkowa rywalizacja. Trzy najlepsze zespoły, które będą rozwijały akademie i wprowadzały do zespołów młodzież, otrzymają od nas wysokie premie.

 

Frustrację przeniósł na... węża? Mecz przerwany przez gada (WIDEO)

 

1 liga rośnie w siłę. O awans do Ekstraklasy walczy osiem zespołów!

 

Rywalizacja jest szalenie zacięta. Dodatkowo kluby pierwszoligowe odgrywają dużą rolę w Pucharze Polski – w półfinale są przecież Zawisza Bydgoszcz i Zagłębie Sosnowiec. PP to rozgrywki, które dają szansę wszystkim i jeśli ktoś mówi, że chcemy, aby w finale grała Legia z Lechem, to mówią bzdury.

 

Walkę o mistrzostwo Polski rozpoczęły kluby Ekstraklasy. Legia po dwóch kolejkach doskoczyła do lidera, czyli Piasta Gliwice. To zaskoczenie?

 

Potencjał piłkarski Legii jest inny, niż Piasta. Byłem jednak na meczu gliwiczan i oni ambicje mają, chcieliby zrobić niespodziankę. Moje zdanie jest takie, że Legia jest mocne i nikomu nie będzie z nią łatwo, ale mamy taki system rozgrywek, że wszyscy otrzymują dodatkową szansę na walkę.

 

Transfery Legii Panu zaimponowały? Do klubu trafili sami reprezentanci: Polski, Finlandii i Czech.

 

Legia chce się tak wzmocnić, aby mogła grać na dwóch, trzech frontach. Na każdej pozycji mają dziś parę niezłych zawodników. To cieszy. Chciałbym, aby do Legii dołączył Lech, Wisła, Lechia. Piłka idzie do przodu i mnie to cieszy. Problem możemy mieć jednak taki, jak Belgowie. Ich reprezentacja jest najlepsza w rankingach, ale klubowo są średni. Zdarzają się Genki albo Anderlechty, ale ogólnie nie liczą się w Europie. A to dlatego, że nie mają pieniędzy. U nas jest dziś podobnie.

 

Na jakim etapie jest wprowadzanie Narodowego Modelu Gry?

 

30 marca zrobimy wielką konferencję i porozmawiamy o Narodowym Modelu Gry. Chciałem powiedzieć, że nie ma w Europie kraju i federacji, które prowadziłyby 24 akademie dla dzieci w wieku od 6 do 12 lat. A my tak robimy. Tylko, że robimy to od roku, to na efekty musimy poczekać. Belgowie pierwsze akademie zbudowali w 1998 czy 2001 roku, a owoce zebrali w 2012.

 

Jak ocenia Pan decyzję Mateusza Miazgi, który wybrał grę dla Amerykanów? Podobno był Pan z nim w kontakcie. Nie dało się przekonać chłopaka, aby reprezentował Polskę?

 

Z Mateuszem mam bardzo dobry kontakt. Rozmawiałem z nim od półtora roku. Powiedział mi: „Panie prezesie, jest mi ciężko, bo dla nich jestem Amerykaninem”. Był kapitanem drużyny U-20, był na mistrzostwach świata. „Co ja mam im powiedzieć? Że jadę do Polski? Jeśli uda mi się znaleźć w międzyczasie klub europejski, to będę miał problem kogo wybrać. Bo moja dusza jest rozdarta pomiędzy dwa kraje” – tłumaczył. Kiedy dostał powołanie od Jürgena Klinsmanna znów zadzwonił i zapytał: „Co robić”. – A jak czujesz? – zapytałem. „Byłem kapitanem ich kadry, teraz mnie powołują, więc ciężko powiedzieć „nie”. Życzyłem więc mu powodzenia, bo nic na siłę.

 

Całą rozmowę ze Zbigniewem Bońkiem zobacz w materiale wideo.