45-letni Infantino, dotychczas sekretarz generalny Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA), pokonał w głosowaniu szefa Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC) szejka Salmana Bin Ebrahima Al-Khalifę - 88 głosów, jordańskiego księcia Alego Bin Al-Husseina - cztery, oraz byłego zastępcę sekretarza generalnego FIFA Francuza Jerome'a Champagne'a - zero. Tuż przed rozpoczęciem pierwszej tury wycofał się biznesmen i polityk Tokyo Sexwale z RPA.

 

Ile mam czasu, żeby wyrazić emocje? - rozpoczął Infantino tuż po wyborze. - Chciałbym podziękować wszystkim 209 federacjom członkowskim i pozostałym kandydatom - dodał.

 

Listkiewicz o Infantino: To mózg UEFA i przyjaciel Bońka

 

Jak przyznał, trudno opisać słowami to, co obecnie czuje. - Nie umiem wyrazić swoich uczuć w tej chwili. Odbyłem niezwykłą podróż, w trakcie której poznałem wielu fantastycznych ludzi, którzy żyją i oddychają futbolem. Oni i wielu innych zasługują na to, żeby mieć świadomość, iż FIFA jest szanowana. Wszyscy na świecie będą dumni z tego, co robimy" - powiedział pochodzący z Włoch działacz.

 

Infantino był wspierany m.in. przed europejskie federacje, również obecnego w Zurychu prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Jeszcze przed wyborami poparcie Szwajcara zapowiadały także m.in. federacje z Ameryki Południowej i część z Ameryki Środkowej. - Zwycięstwo Infantino to dla Polski bardzo dobra wiadomość. To nasz dobry przyjaciel - powiedział Boniek po ogłoszeniu wyników.

 

Rosyjski minister sportu i szef tamtejszej federacji piłkarskiej Witalij Mutko podkreślił, że FIFA - z Infantino u władzy - może przezwyciężyć swoje trudności. Rosja zorganizuje najbliższe mistrzostwa świata (w 2018 roku). - Nowy szef FIFA ma ogromne doświadczenie w pracy w futbolu. Zna piłkę nożną i może, przy wsparciu wszystkich krajów, wnieść spokój do światowej federacji - stwierdził Mutko. Przyznał, że jest szczęśliwy z wyboru Infantino.

 

Wspieraliśmy go od początku. Mam nadzieję, że wszystko, co było planowane, zostanie zrealizowane. Światowy futbol potrzebuje takiego pragmatyka - dodał. W piątek w pierwszej turze (gdy wymagana była większość 2/3) najwięcej głosów otrzymał Infantino - 88. Szejk Salman miał 85, Al-Hussein - 27, a Champagne - siedem.

 

Po raz pierwszy od 1974 roku zdarzyło się, że rozstrzygnięcia nie przyniosła pierwsza tura. Żaden z czwórki kandydatów nie otrzymał w niej 2/3 głosów, ale też nikt się nie wycofał. W maju 2015 roku, gdy zdyskwalifikowany obecnie na sześć lat Joseph Blatter rywalizował z kandydującym również teraz księciem Jordanii Alim Bin Al-Husseinem, w pierwszej turze nikt nie otrzymał wymaganej większości, ale z udziału w dalszej fazie wyborów zrezygnował działacz z Azji.

 

W piątek Blatter stwierdził, że nowy szef tej organizacji będzie godnym następcą. W swoim oświadczeniu prawie 80-letni działacz chwalił "doświadczenie, wiedzę, umiejętności strategiczne i dyplomatyczne" Infantino. Jak dodał, nowy prezydent posiada wszystkie cechy, by kontynuować jego pracę i pomóc w stabilizacji FIFA po kryzysie korupcyjnym.

 

Urzędowanie Szwajcara rozpocznie się wraz zakończeniem kongresu w Zurychu. Kadencja potrwa trzy, a nie cztery lata, ponieważ wybory odbyły się w trybie nadzwyczajnym. Blatter miał się podać w piątek do dymisji, ale "uprzedziła" go Komisja Etyki FIFA, która zdyskwalifikowała go na osiem lat (później skrócono ten okres do sześciu) w związku z zarzutami o niewłaściwe zarządzanie organizacją.

 

Od 8 października tymczasowo jego obowiązki pełnił Kameruńczyk Issa Hayatou. Podczas piątkowego kongresu FIFA, jeszcze przed wyborami prezydenta, delegaci opowiedzieli się za przyjęciem reform, mających na celu skuteczniejszą walkę z korupcją. Zmiany w statucie przewidują m.in. lepszy rozdział władzy, większą transparentność jej działań, wzmożone kontrole finansów i etyki działaczy. Wzrośnie także znaczenie kobiet w strukturach światowej federacji.

 

Infantino, czyli sympatyczny "pan od losowań" następcą Blattera

 

Ponadto ustalono limit najwyżej trzech kadencji (maksymalnie 12 lat) prezydenta oraz członków Komitetu Wykonawczego, który zostanie przekształcony w liczniejszą i bardziej reprezentatywną Radę FIFA. Każdy działacz ubiegający się o którąkolwiek z tych ról ma przejść szczegółowe kontrole uczciwości i lojalności.

 

FIFA od kilku miesięcy zmagała się z dużym kryzysem zaufania, związanym z aferą korupcyjną, która wypłynęła na światło dziennie w połowie ubiegłego roku. Wówczas, przed kongresem wyborczym, aresztowano kilku ważnych działaczy i postawiono im zarzuty korupcyjne. Mimo to wybory odbyły się zgodnie z planem, a na kolejną kadencję wybrany został Blatter.

 

Później Szwajcar powiedział, że nie ma poparcia całego środowiska piłkarskiego, więc poda się do dymisji w ciągu kilku miesięcy. Zapowiedział, że pozostanie na stanowisku do dnia wyborów. Jego plany pokrzyżowała Komisja Etyki FIFA, która zarzuciła mu niewłaściwe zarządzanie światową federacją. Obowiązki Blattera przejął Hayatou, który nie zgłosił chęci udziału w wyborach.

 

Podobne kary spotkały wielu innych działaczy, w tym prezydenta UEFA Michela Platiniego.