Kibice we Włoszech przeżywają to, co fani piłki nożnej w Polsce w zeszłym sezonie, kiedy świetnie w Pucharze Polski radzili sobie Błękitni Stargard Szczeciński. Niewiele brakowało, a drugoligowiec awansowałby do finału na Stadionie Narodowym. We Włoszech ciągle taki scenariusz jest możliwy.

 

Teoretycznie wszystko powinno być jasne już po pierwszym spotkaniu. Milan powinien wygrać wysoko i do rewanżu przystępować spokojny o losy awansu do finału Pucharu Włoch. Tak się jednak nie stało i piękny sen piłkarzy Alessandrii ciągle trwa i może mieć ciąg dalszy. Jedynego gola w pierwszym spotkaniu (rozgrywanym na Stadio Olimpico w Turynie) strzelił z rzutu karnego Mario Balotelli.

 

Włoski napastnik nie może być zadowolony ze swojego występu. Miał kilka szans na zdobycie gola, ale fatalnie je marnował. Swoje szanse mieli także Keisuke Honda i M'Baye Niang. Teraz Nianga nie będzie w składzie. W niedzielę wieczorem napastnik Milanu miał wypadek samochodowy i z powodu urazu kostki nie może we wtorek wystąpić.

 

Trener Sinisa Mihajlović zapowiada, że to spotkanie będzie szansą na przełamanie dla Balotellego i Jeremy'ego Meneza. Obaj w ostatnich spotkaniach skutecznością nie zachwycali.