Przemek Garczarczyk: Zanim  zaczniemy o Tobie: Francisco Palacios, który dowiedział się, że dziś będziemy rozmawiać prosił, żebyś nie rozbił za bardzo Michała Cieślaka...

Tomasz Adamek: Nikt nikogo nie będzie rozbijał. Pracujemy z wspólnie z Michałem nad tym, żeby się jak najlepiej przygotować do walk na 2 kwietnia.  Wszystko jest dobrze - właśnie zaczęliśmy. To są sparingi. Prawdziwa robota jest w ringu. Pozdrowienia dla Wizarda.

Dziennikarze amerykańscy z którymi rozmawiam o walce z Moliną, zastanawiaja się jakiego Adamka zobaczymy na Polsat Boxing Night. Ja się zastanawiam, kiedy wrócił ten ogień, chęć do ciężkiej pracy.

Przed Saletą, ale tak naprawdę na piewszym obozie z Kubą Chyckim, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, ile mogę jeszcze z siebie wydusić. To był przełomowy moment. Bez tego nie byłoby walki z Moliną.

Była krytyka tego w jaki sposób przygotowywałeś się do poprzednich walk. Tych w USA, a także tej z Arturem Szpilką.

Chyba zrozumiałem, że im człowiek starszy, tym trzeba mocniej trenować...

...ale jak rozmawialiśmy krótko po walce z Arturem, nic nie wkazywało na to, że jeszcze zobaczę Ciebie w poważnej walce w ringu. Byłeś zrezygnowany, jakby pogodzony z faktem, że to już koniec kariery.

Tak się wtedy czułem. Ale kiedy po walce z Przemkiem już wiedziałem, że to wszystko co zrobiłem na pierwszym obozie z Kubą przełożyło się na to, co potrafiłem zrobić w ringu, to był już nowy Adamek.

Poprzeczka z walki z Saletą nie da się porównać do poziomu, który musisz osiągnąć by wygrać z Erkiem Moliną. Po Szpilce, cytuję, mówiłeś: "Głowa wiedziała co robić. Ciało nie chciało". Teraz będzie?

Pierwsza część pytania - oczywiście - i o to chodzi! To kolejny test, a na małe kroki nie mam już czasu. Dlatego jest od razy człowiek z pięściarskiej czołówki. Ja na wyżyny muszę iść jak najkrótszą drogą. Najtrudniejszą, ale takie jest życie. Wiem, że niektórzy znowu powiedzą, że Adamek ciągle o tym samym, ale taka jest prawda - żebym nie wiadomo jak dobrze trenował w Łomnicy, to weryfikacja i tak nastąpi drugiego kwietnia w Krakowie. Na razie (odpukać) - nie może być lepiej. Wiem też, że, możesz mieć najlepszy obóz na  świecie i... przegrać. Ja na razie mam najlepszy na świecie i chcę wygrać.

Słyszę, że masz tylko osiem procent tłuszczu...

Nieźle jak na starego chłopa, no nie? Nie będzie wstyd się rozebrać przed ludźmi. To taki bonus ciężkiej pracy w Osadzie Śnieżka.

Z licznej grupy nazwisk, które były brane pod uwagę - czy miałeś prawo weta, czy przy którymś powiedziałeś "NIE"?

Nigdy. Umowa z Polsatem była jasna: przyjmę walkę z  każdym pięściarzem, który gwarantuje mi awans w rankingach. Zbliżenie się do walk o wszystko. Nazwisk było kilkanaście. Wiem, że niektórzy nawet nie chcieli rozmawiać. Ja czekałem. Chciałem tylko wiedzieć jak najszybciej, bo obóz był już przygotowany przez Matiego. Sugerowałem tylko, żeby brać kogoś, kto nie unika walki, tylko chce się bić bo to przecież PPV i ludzie chcą dostać dobrą walkę za swoje pieniądze. To wszystko. Styl robi walkę, a Polsat Boxing Night to dla Polaków coś specjalnego. Powtarzam: nie miałem żadnych personalnych sugestii, z kim chce, a z kim nie chcę się bić. Polsat miał wolną rękę w wyborze rywala.

Ma jakieś znaczenie fakt, że walczysz z pięściarzem Dona Kinga? Tego samego, z którym zaczynałeś, zdobyłeś tytuł WBC w pierwszej walce w USA?

To robota, nie zwracam na takie rzeczy uwagi, bo z Kingiem nie będę się bił, tylko z Moliną. Dona serdecznie pozdrawiam, doceniam to, co dla mnie zrobił po przylocie do Stanów Zjednoczonych.

 

Jest to, co lubisz - wzajemny szacunek. Eric z jednej strony mówi, że chce Ciebie zniszczyć w ringu, ale z drugiej podkreśla  Twoje umiejętności, docenia sukcesy.

Tak zawsze powinno być. To nie powinno być odstępstwo od reguły, tylko codzienność. Po co się obrażać, skoro i tak wszystko, co mamy sobie do powiedzenia wyjdzie na ringu? Chciałbym nie tylko wygrać - napisz, bo to jest ważne. Chcę, żeby kibice w Polsce mnie zapamiętali, że był taki mały Adamek, który wychodził i chciał się bić. Kariera się kończy, nie ma się co oszczędzać. Nie może być tak, że wygrywam walkę, a ludzie mówią, że Adamek wychodzi,  żeby tylko zabrać pieniądze. Tak nigdy nie było i tak nie będzie w Krakowie. Nie będzie walki na minium ryzyka, po to by tylko "wypykać" Molinę. Obiecuję.