Bramkarz to na tyle specyficzna pozycja, że wystarczy jeden błąd i cały wcześniejszy wysiłek zostanie zniweczony. Na nic zdadzą się poprzednie interwencje, skoro wpadka - załóżmy z ostatniej minuty - kosztuje drużynę stratę bramki, a w konsekwencji punktów. Kibice bardzo szybko zapomną, że wcześniej ten sam człowiek stawał na głowie, by odbijać piłki, których teoretycznie nie powinien obronić. Tak było, jest i będzie.

Nawet obrona rzutu karnego nie gwarantuje okładek w gazetach i czołówek w internecie, jeśli po chwili bramkarz zrobi coś... niecodziennego. Trudno jest wytłumaczyć wbicie futbolówki do własnej siatki, no ale zdarzyło się. Widocznie wcześniejsza parada została mu w głowie i poczuł się wiecznym bohaterem. Niestety, piłkarskie życie szybko sprowadziło go na ziemię...