"Człowiek jest czasami postrzegany poprzez swoje lata. Np. 19-latkowi wypada wszystko, 30-latkowi mniej, 50-latkowi to, a 60-latkowi tamto. Mamy takie schematy myślowe. Ja patrzę inaczej. Liczy się entuzjazm, głowa, chęci. Oczywiście, starzenie się to naturalna kolej rzeczy dla wszystkich. Ciągle się starzejemy, ale ja czuję się na tyle lat, na ile się czuję. Nie mam z tym problemu, może mają go inni. Bo u nas jest tak, że jak ktoś ma 60 lat, to trzeba zachowywać się jak 60-latek. A co to znaczy? Nic nie robić, siedzieć w domu i być ponurym? Udawać, że czeka się na puk-puk od Pana Boga? Jak tak nie uważam" - powiedział niedawno w rozmowie z PAP.

 

Boniek ma imponujący piłkarski życiorys, w latach 80. był jednym z najlepszych piłkarzy świata. I jednym z najsłynniejszych - do tego stopnia, że na jego cześć drugie imię dostał reprezentant Hondurasu Oscar Boniek Garcia (obecnie ponad 100 występów w kadrze narodowej swojego kraju).

 

Polski Boniek w 1982 roku został uznany przez prestiżowy "France Football" trzecim graczem w Europie, a w 2004 roku FIFA umieściła go w gronie stu najwybitniejszych zawodników w historii futbolu.

 

Trzecie miejsce mistrzostw świata 1982, w tym samym roku transfer z Widzewa Łódź do Juventusu Turyn za astronomiczną wówczas kwotę 1,8 mln dolarów, występy w dwóch silnych włoskich klubach (oprócz Juventusu również AS Roma), duży udział w wywalczeniu przez "Juve" Pucharu Europy w 1985 roku - takiego dorobku może pozazdrościć wielu piłkarzy. Inne sukcesy to m.in. Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy i Puchar Interkontynentalny.

 

W reprezentacji rozegrał 80 meczów i zdobył 24 gole, z czego trzy w meczu z Belgią (3:0) podczas MŚ w Hiszpanii. Zyskał przydomek "Piękność nocy" ("Bello di Notte"), ponieważ najlepiej grał w meczach rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu.

 

Po zakończeniu kariery, do czasu objęcia prezesury PZPN, nie odnosił spektakularnych sukcesów sportowych. Nie udała mu się przygoda z reprezentacją Polski na stanowisku selekcjonera - pełnił tę funkcję od lipca do listopada 2002. Porażka w Warszawie z Łotwą 0:1 w eliminacjach Euro 2004 do dzisiaj jest uznawana za jedną z większych wpadek w historii reprezentacji. Wcześniej nie powiodło mu się także w pracy z włoskimi zespołami ligowymi.

 

W latach 1999-2002 pełnił funkcję wiceprezesa PZPN (wówczas podpisano z klubami tzw. kontrakt stulecia dotyczący sprzedaży praw telewizyjnych). Miał firmę marketingową Go and Goal, był działaczem i współwłaścicielem Widzewa, z którym w 2006 roku awansował do ekstraklasy. Jako biznesmen wykazywał zainteresowanie na wielu polach, m.in. biopaliw i energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.

 

W 2008 roku stanął w wyborcze szranki w PZPN, ale przegrał (funkcję objął Grzegorz Lato). Cztery lata później spróbował ponownie i tym razem został wybrany na prezesa związku. Kadencja upływa w tym roku, na razie nie potwierdził jeszcze, czy będzie ubiegał się o reelekcję.

A październikowe wybory mogą być ciekawe, zwłaszcza jeśli opozycja urośnie w siłę. Na lutowym zjeździe PZPN nie przeszły poprawki do statutu proponowane przez obecne władze związku (nie uzyskały wymaganego poparcia 2/3 głosów). Środowisko piłkarskie pokazało wówczas, że - mimo sztandarowego hasła "Łączy nas piłka" - nie mówi jednym głosem.

 

To, czego Boniek sam nie dokonał jako selekcjoner, "nadrabia" teraz, gdy trenerem kadry jest popierany przez niego Adam Nawałka. Biało-czerwoni w dobrym stylu awansowali do mistrzostw Europy we Francji, gdzie - w opinii wielu fachowców - nie będą chłopcami do bicia.

 

Obecny szef PZPN stał przy Nawałce od początku jego pracy na stanowisku trenera kadry, czyli jesieni 2013. Wprawdzie przy wyborze selekcjonera brał również pod uwagę kandydaturę zagraniczną (Szweda Larsa Lagerbacka - PAP), ale ostatecznie postawił na Nawałkę. I konsekwentnie go wspierał, nawet wówczas, gdy na początku kadra grała poniżej oczekiwań.

 

Boniek włada kilkoma językami. Prywatnie pasjonat tenisa, golfa, brydża i przede wszystkim koni - wiele razy brał udział w wyścigach kłusaków. Jak jednak przyznał kilka lat temu, z racji funkcji prezesa PZPN musiał nieco odstawić na bok przyjemności.

 

"Szczególnie wyścigi konne. Kiedyś startowałem w 20-30 rocznie. Dwa razy w miesiącu. Teraz bardzo rzadko, poza tym wychodzę z wprawy, brakuje treningów. A trzeba być przygotowanym, żeby +zarządzać na sulki+ (dwukołowy wózek ciągnięty przez kłusaka - PAP). Kiedyś to odrobię. Proszę się nie martwić, nie umrę ze starości w PZPN. Trochę biegam, mam czas na brydż ze znajomymi, grę w golfa" - powiedział.

 

O dobrą kondycję dba przede wszystkim dzięki bieganiu. W 2013 roku przyznawał, że stara się biegać trzy razy w tygodniu, po 6-10 kilometrów:

 

"Od czasu zakończenia kariery niewiele przybyło mi kilogramów. W każdym razie dziewięćdziesięciu jeszcze nie przekroczyłem. W 2012 roku pokonałem 10 km w 48 minut i 20 sekund. Czasami, jak mam trochę więcej wolnego, to zaliczę i 15 km".

 

Z czasów wspólnej gry w Juventusie pozostała mu bliska znajomość z Michelem Platinim, słynnym francuskim piłkarzem, od stycznia 2007 roku prezydentem UEFA i niedoszłym kandydatem na prezydenta FIFA (w grudniu został zawieszony przez Komisję Etyki FIFA). Zresztą Boniek ma dobre kontakty z wieloma prominentnymi działaczami. Były prezes PZPN Michał Listkiewicz przyznał niedawno, że obecny szef polskiej federacji jest przyjacielem nowego prezydenta FIFA Gianniego Infantino.

 

"Łączy ich język włoski i wspólne zainteresowania. Zdaje się nawet, że czasami grali w golfa. Wybór Infantino to dla nas tylko dobra wiadomość" - podkreślił Listkiewicz.

 

Sam Boniek tak nazywa swoje kontakty z Infantino: "Znamy się mniej więcej od siedmiu-ośmiu lat. Jest moim dobrym kolegą, tak bym określił" - powiedział.

 

Przy okazji Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie Boniek pełnił funkcję ambasadora turnieju, brał udział m.in. w losowaniu grup eliminacji ME.

 

Aktywny użytkownik Twittera, gdzie bardzo często dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Wychował z żoną troje dzieci - córki Karolinę i Kamilę (najmłodszą) oraz syna Tomasza. Ma dom w Rzymie, ale często, zwłaszcza z racji swoich obowiązków, przebywa w Warszawie. W grudniu ubiegłego roku po raz trzeci został dziadkiem. W Londynie urodziła się jego wnuczka Emma Caterina - córeczka syna, który mieszka z żoną w Anglii.

 

W 1982 roku był jednym z bohaterów MŚ w Hiszpanii, w 1992 trenował włoski zespół Bari, w 2002 - reprezentację Polski, a w 2012 został szefem PZPN. Wówczas na pytanie, gdzie się widzi w 2022 roku, Boniek odparł:

 

"Mam nadzieję, że wciąż będę w dobrej formie. Ciągle młody, bo lubię uprawiać sport. Z moimi przyjaciółmi i znajomymi chcę grać w golfa, brydża, chodzić na wyścigi konne. Zamierzam odcinać kupony od tego, co dotychczas zrobiłem. Nie można całe życie pracować, choć na pewno jednym okiem zawsze będę patrzył na piłkę. Futbol - bądź co bądź - to sól mojego życia"...

 

Możliwe jednak, że życie nieco zweryfikuje jego plany. Nie wiadomo bowiem, jak będzie wyglądała sytuacja w UEFA, zwłaszcza po burzy wokół Platiniego.

 

Jeszcze w grudniu 2014 roku, na pytanie o ewentualne kandydowanie do Komitetu Wykonawczego UEFA, odpowiedział: "Myślę, że dopóki w UEFA są obecni działacze, nie ma potrzeby mojego kandydowania. Na pewno nie dzieje się krzywda naszej federacji".

 

Rok później Boniek przyznał: "Nie za bardzo nadaję się do polityki piłkarskiej, bo mnie trochę nudzi. Ja lubię konkretne rzeczy. Wolę np. pojechać na obóz z reprezentacją, porozmawiać o piłce. Nie jesteśmy w Komitecie Wykonawczym UEFA, ale tak jak prawie byśmy byli. Jeżeli jednak teraz się to zmieni, to wcale nie wykluczam, że będę kandydować. Najpierw jednak musiałbym mieć chęć startowania dalej jako prezes PZPN"...