Wracający po kilkunastomiesięcznej przerwie do ringu Paweł Kołodziej pokonał przez TKO Włodzimierza Letra. Po walce, tuż przy ringu w Sosnowcu, rozmawiał z reporterem Polsatu Sport.

 

Artur Łukaszewski: W pierwszej rundzie wyglądałeś na trochę usztywnionego, ale w drugiej widzieliśmy już te twoje firmowe ciosy proste i w sumie można mówić o bardzo pewnym zwycięstwie...

 

Paweł Kołodziej: Widocznie po tak długiej przerwie potrzebowałem tej jednej rundy, żeby zrzucić tę rdzę, żeby pewniej poczuć się w ringu. W dodatku ja zawsze podchodzę do walk emocjonalnie, bardzo mi zależy, żeby wypaść jak najlepiej i może dlatego ta pierwsza runda była jaka była ale już w drugiej poczułem się lepiej.

 

Co się u Ciebie działo przez ostatnie półtora roku?
Działo się bardzo dużo. Prowadzę fundację i klub w Krynicy. Mieszkam trochę w Krynicy, a trochę w Poznaniu. Nawiązałem ponownie kontakt z Andrzejem Wasilewskim i mam swoje plany sportowe.

 

No właśnie, jakie to plany? I przede wszystkim: w jakiej wadze?

Podjąłem ostateczną decyzję, że zostaję w wadze cruiser, nie przechodzę do ciężkiej. Chciałbym jeszcze stoczyć jedną, dwie walki w Stanach Zjednoczonych i potem znów dostać jakieś trudniejsze wyzwanie. Może walka z bokserem o głośnym nazwisku albo walka o pas, choćby europejski. Plany są ambitne.

 

Cała rozmowa z Pawłem Kołodziejem w załączonym materiale wideo.