IEM: Wielki powrót Fnatic, CLG poza turniejem.

Inne
IEM: Wielki powrót Fnatic, CLG poza turniejem.

Fani League of Legends zgromadzeni w katowickiej hali MCK byli świadkami powrotu z zaświatów z prawdziwego zdarzenia. Po boleśnie przegranej pierwszej grze zawodnicy Fnatic zdołali wygrać drugą grę serii po blisko godzinnym widowisku, by w trzeciej z kolei pewnie pokonać Counter Logic Gaming.

Podczas fazy picków i banów w pierwszej grze Gamsu z Fnatic wywołał burzę w katowickiej hali MCK po tym jak wybrał Rammusa na górną aleję. Bardzo mocny wybór znany z najwyższych lig rankedowych znalazł zastosowanie w kompozycjach najlepszych drużyn. Na Rammusa, który korzysta najwięcej gdy jego przeciwnik jest oparty na zadawaniu obrażeń autoatakami, został skontrowany zadającym magiczne obrażenia Vladimirem. CLG wygrało lategame'owego junglera, więc Rammus mógł zdobywać złoto prawie tak efektywnie jak jego przeciwnik.

 

CLG nie miało ogromnej przewagi jeśli chodzi o umiejętności indywidualne czy pomysł na rozgrywanie walk drużynowych, ale amerykańska drużyna była dużo lepsza jeśli chodzi o rotowanie pozycji poszczególnych członków drużyny i szybkim przejmowaniu celów na mapie.

 

Walki drużynowe, w których to Fnatic wydawało się być faworytem były bardzo szybko odwracane na korzyść CLG. Nawet gdy Fnatic udało się zaskoczyć przeciwników, to CLG starało się spowolnić przebieg teamfightu, by Darshan mógł popchnąć boczną aleję europejskiej drużyny. W 30 minucie meczu Gamsu przeteleportował się na górną aleję, zaskoczył Huhiego i jego drużynę, ale Dashan w tym czasie zniszczył inhibitor i jedną z wież nexusa przeciwników.

 

Ten sam scenariusz dotyczył prawie wszystkich walk przez 40 minut czasu pierwszej gry. W ostatniej z nich support Fnatic Klaj dał się złapać Threshowi z CLG. Aphromoo 10 sekund później złapał Gragasa, a 25 sekund później Febivena grającego jako Corki co pozwoliło doszczętnie zniszczyć i tak zdrowo nadszarpniętą bazę FNC.

 

Pierwsza gra była tylko preludium do sporo intensywniejszej drugiej. Pomimo tego, że początek na to nie wskazywał, Fnatic udało się odroczyć wyrok CLG i doprowadzić do trzeciej gry po blisko 60 minutowym pojedynku. Spora w tym zasługa Rekklesa, który zdecydował się wybór Jihna na dolną aleję i robił nim niestworzone rzeczy. To nie jedyny nietypowy wybór w drugiej grze, top laner CLG próbował kontrować Gamsu i jego Rammusa Ekko, a match-up na środkowej alei to Pantheon po stronie CLG i Quinn po stronie Fnatic.

 

Ostatnie walki drużynowe drugiej gry to prawdziwe League of Legends na najwyższym poziomie. Teamfighty trwały ekstremalnie długo, sytuacja na Summoners Rift zmieniała się jak w kalejdoskopie, a każdy najdrobniejszy błąd mógł zaważyć o zwycięstwie lub przegranej każdej drużyny. Ostatecznie to Fnatic zdołało wygrać jeden z najdłuższych teamfightów w historii League of Legends i doprowadzić do trzeciej, ostatniej gry.

 

Podczas wybierania postaci Fnatic celowało w dominację we wczesnej fazie gry (Lee Sin, Jihn, Thresh i – już tradycyjnie – Rammus na górnej alei), a CLG skoncentrowało się raczej na środkowej lub późnej fazie gry (Vladimir, Kalista).

 

Pomimo dobranych przez obie drużyny kompozycji, to Fnatic miało przewagę podczas trwania trzeciego spotkania. Spora w tym zasługa top lanera Fnatic, który kupił przedmiot o nazwie Banner of Command, który skutecznie uniemożliwił Darshanowi splitpushowanie górnej alei.

 

CLG nie zdołało wytworzyć sobie przewagi we wczesnej fazie gry, co wykorzystała drużyna Fnatic. Gamsu podczas trzech gier jako Rammus inicjował teamfighty w bardzo przemyślany sposób i konsekwentnie eliminował z udziału w walkach najistotniejszych graczy CLG. Najlepszym zawodnikiem całej serii był ADC Fnatic Rekkles, który do spółki z Klajem konsekwentnie realizował plan na przebieg rozgrywki. Fnatic zagra z Qiao Gu Reapers o awans do półfinału, a CLG całkowicie odpada z Intel Extreme Masters Katowice.

Michał Bogacz

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze