Mamed Khalidov z polskim MMA związany jest od 2004 roku. Od 2007 roku występuje w KSW, choć miał też krótką przerwę na walki w japońskim Sengoku. Wielokrotnie podnoszony był temat walk Czeczena w UFC, a eksperci podkreślali, że dałby on sobie radę w najlepszej organizacji na świecie zajmującej się mieszanymi sztukami walki.

- 3, 4 lata temu miałem ofertę z UFC, ale nie mógłbym dzięki niej zarobić takich pieniędzy, jakie miałem w KSW. Pracowałem na swoje nazwisko, status zawodnika w Polsce około 10 lat, promowałem MMA w Polsce, dlatego nie mogłem tak po prostu odejść. Poza tym nie byłoby to dla mnie opłacalne. Musiałem być odpowiedzialny za mój cały sztab i zostałem z KSW - zdradza Mamed.

Khalidov: McSweeneyowi należą się podziękowania...

Khalidov był obecny na ostatnim KSW 34, gdzie śledził poczyniania m. in. Aslambeka Saidova. Kilka godzin po zakończeniu gali Konfrontacji Sztuk Walki, miało jednak miejsce inne wielkie wydarzenie w świecie sportów walki - UFC 196. Zakończyło się ono niespodziewanym rozstrzygnięciem - porażką Conora McGregora z Natem Diazem. Khalidov odniósł się do stylu, jaki McGregor prezentuje przed swoimi pojedynkami.

- Conor McGregor ma wielką buzię, ale daje także wielkie walki. Ja mam inne podejście niż on - podchodzę do przeciwników, do innych sportowców z respektem. Nigdy nie będę z nim rozmawiał w taki sposób, jaki on ma w swoim zwyczaju. Rozumiem, że to jest biznes, w ten sposób sprzedaje się walki. Ale po walce, gdy chce już podać swojemu przeciwnikowi rękę, takie zachowanie wydaje mi się nie fair, ponieważ nie pokazuje jego prawdziwej natury - twierdzi Khalidov.

- Chciałbym zaprosić go na rozmowę nie przed okiem kamery, ale w ciemnej ulicy. Dać mu nawet nóż czy cokolwiek chce - wtedy możemy porozmawiać. W tym wszystkim chodzi o respekt do drugiego zawodnika - puentuje mistrz KSW w wadze średniej.