Pierwsza konferencja szkoleniowca pod szyldem Śląska wzbudziła ogromne zainteresowanie mediów. - Cieszę się, że pojawiło się tak dużo dziennikarzy, bo będzie się fajnie współpracowało. Pewnie nie unikniemy też wielu trudnych pytań - zaznaczył z uśmiechem nowy trener wrocławskiego zespołu.

 

Spotkanie trwało pół godziny, bowiem Rumak spieszył się na pierwszy trening z zespołem. - W środę zostałem tylko przedstawiony w szatni i krótko mówiłem o zasadach współpracy. Jeżeli chodzi o atmosferę, to pewnie panuje teraz niepewność. Bardziej doświadczeni piłkarze już to przerabiali. Dzisiaj zrobimy odprawę i... będziemy się poznawali - poinformował.

 

Na poznanie zespołu szkoleniowiec nie będzie miał wiele czasu, bo już w czwartek po południu Śląsk wyruszy w kierunku Kielc, gdzie w piątek zmierzy się z Koroną. Rumak zapewniał, że wielu zawodników wrocławskiego zespołu zna, gdyż starał się być na bieżąco z tym, jak prezentują się poszczególne drużyny w ekstraklasie.

 

Mimo iż minęło dopiero kilka kolejek wiosennych, to niewiele zespołów nie oglądałem na żywo. Chodziło mi o to, aby być przygotowanym na ewentualny telefon od któregoś z zespołów i nie zbierać dopiero wtedy informacji, ale już je mieć – wyjaśnił.

 

Były trener Lecha Poznań a ostatnio Zawiszy Bydgoszcz związał się z klubem z Oporowskiej półtoraroczną umową. - Kontrakt jest tak skonstruowany, że jeżeli nie uda się zrealizować stawianego celu, to przestaje on być ważny. Chyba, że usiądziemy i będziemy rozmawiali o nowej umowie. Kontrakt nie jest długi, ale ja nie zabiegałem o długą umowę. Ja Śląska nie znam z wewnątrz i na pewno musimy się dotrzeć - powiedział.

 

Za podstawowy cel, jaki postawili włodarze klubu trenerowi, jest utrzymanie w ekstraklasie. - W następnym sezonie będziemy chcieli powrócić na miejsce, które powinno być dla Śląska naturalne, czyli pokazać, że znowu się liczymy w walce o najwyższe pozycje. Jestem trenerem, który rozwija piłkarzy i spojrzę na każdego z nich. Na tych młodszych, ale też na tych starszych. Chciałbym, aby Śląsk był wrocławski, dolnośląski. Nie chodzi o to, aby nie było w ogóle piłkarzy z zewnątrz, ale aby była tożsamość kibiców z zespołem. Taki sam cel stawiałem sobie z Lechem i w Zawiszy – mówił Rumak.

 

Szkoleniowiec dalej wyjaśnił, że nie zamierza przeprowadzać teraz rewolucji w zespole, bo nie ma na to czasu. Tym bardziej nie będzie również wielkich zmian przed piątkowym pojedynkiem z Koroną.

 

- W 48 godzin nie da się zbudować pojazdu nawet takiego, aby dojechać z Wrocławia do Poznania. Można co najwyżej wsiąść w pociąg, albo w taksówkę. Śląsk ma potencjał i teraz chodzi o to, aby go wykorzystać. Ci zawodnicy nie zapomnieli grać w piłkę. Za bardzo też nie potrenujemy, bo zaraz jedziemy na mecz. Będziemy się starać wykorzystać słabe strony Korony i zniwelować te mocne. Ci chłopcy potrafią grać i kwestia tylko tego, aby zrobili co trzeba jutro o godzinie 18- podsumował szkoleniowiec.

 

Na spotkaniu z mediami obecny był również kapitan Śląska Piotr Celeban, który podziękował za współpracę ze zwolnionym w środę Romualdem Szukiełowiczem.

 

Przekreślamy grubą kreską to co było wcześniej i skupiamy się na tym, co przed nami. Jedziemy do Kielc i chcemy tam wygrać. W Gliwicach byliśmy lepsi w drugiej połowie, ale musimy być jeszcze skuteczniejsi. Wyjaśniliśmy sobie też pewne sprawy w szatni. Każdy może popełnić błąd, ale nie może zabraknąć zaangażowania - podkreślił Celeban.