Paweł Ślęzak: Od kiedy ZPRP i Tałant Dujszebajew czynili zakusy w stronę tego, by został pan asystentem selekcjonera reprezentacji Polski?

Robert Lis: Tydzien temu rozmawiałem z Tałantem, który zadzwonił do mnie kilka dni wcześniej i poinformował mnie o takiej możliwości. Zaprosił mnie na rozmowę, a ja z tej propozycji skwapliwie skorzystałem. Rozmawialiśmy, a własnie dzisiaj zapadła decyzja. Zadzwonił do mnie Dujszabajew i powiadomił mnie o tym, że będziemy razem współpracować.

Czy dlatego nie starał się Pan o posadę selekcjonera w oficjalnym konkursie?

Nie, to jest zupełnie inna historia. Raz, że nie spełniałem wtedy jeszcze warunków formalnych, bo nie obroniłem licencji A. A z drugiej strony uważałem, że nie mam szans być pierwszym selekcjonerem i nie było sensu, bym startował w konkursie.

Trener Dujszabajew konsultował z panem powołania na turniej kwalifikacyjny do Rio?

Decyzja, że na sto procent będę jego asystentem zapadła dopiero dzisiaj. Natomiast myślę, że te powołania pokazują to, że nie mogło być żadnej rewolucji. Wszyscy eksperci czy osoby interesujące się piłką ręczną mogły się spodziewać akurat takiego wyboru.

Jest jednak kilka zaskoczeń na kole, między innymi powołania dla Mateusza Kusa czy Mateusza Piechowskiego. Jak Pan oceni tych graczy jako były obrotowy?

Na dzień dzisiejszy nie chcę nic oceniać, nie chcę spekulować. To jest szeroka kadra - zawodnicy, którzy są w kręgu zainteresowań trenera Dujszebajewa. Trzeba spokojnie poczekać, bo dopiero najbliższe tygodnie pokażą, jak wyglądać będzie trzon tej kadry.

A czy z pana perspektywy nie wydaje się, że Tomasz Kasprzak też powinien dostać szansę w reprezentacji Polski?

Jeszcze raz powtórzę, że moja nominacja to zbyt świeża sprawa. Nie chciałbym się wypowiadać na temat kto powinien się znaleźć w kadrze, a kto nie. Trener Dujszebajew wybrał tą szeroką kadrę i ja się będę tego trzymał.

Ludzie ze związku na każdym kroku podkreślają, że młody polski trener miałby się uczyć pod okiem Dujszebajewa. Wybór padł na Pana. Czy myślał Pan kiedyś w kontekście kadry, że mógłby Pan ją objąć jako pierwszy trener?

Każdy trener, który rozpoczyna pracę w tym zawodzie zmierza do celu, jakim jest prowadzenie reprezentacji swojego kraju. Tak samo jak każdy zawodnik marzy o występie w kadrze, tak trener marzy, by ją objąć. Oczywiście trzeba o tym myśleć, ale trzeba zmierzać do tego z pokorą i spokojnie na to patrzeć. Na razie jestem w ogóle zadowolony, że będę mógł pracować w sztabie reprezentacji Polski, a zobaczymy co będzie dalej.

Czy będzie Pan odpowiadał za coś szczególnego w tej kadrze, np. za grę w obronie?

Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie odpowiedzieć. Z Tałantem Dujszebajewem rozmawialiśmy bardzo ogólnie na temat współpracy. O szczegółach nie chcę się wypowiadać. Na wszystko przyjdzie czas.

Miał Pan konkurentów do posady asystenta selekcjonera?

To pytanie nie jest chyba do mnie tylko do Tałanta. Wiem jednak, że Patryk Rombel był też w kręgu zainteresowań i z naszej dwójki trener wybierał swojego asystenta.

 

Cały wywiad w załączonym materiale wideo.