- Ludzie w Nowym Jorku muszą zrozumieć, że on (Jackson - PAP) wie więcej o koszykówce niż oni wszyscy razem wzięci. W moim przekonaniu jest największym autorytetem-trenerem w każdej roli - powiedział Bryant, który rozgrywa właśnie ostatni w karierze, 20. sezon w NBA.

Knicks mają bilans 28-40 i najprawdopodobniej nie zagrają w play off, co zdarzyło im się także w dwóch poprzednich sezonach. Dlatego Jackson spotyka się ze słowami krytyki dotyczącymi zarządzania i decyzji personalnych.

70-letni prezydent, który zdobył 13 mistrzowskich pierścieni w NBA, w tym 11 jako trener (sześć z Chicago Bulls i pięć z LA Lakers) był w lecie 2015 r. krytykowany, nie tylko przez kibiców, ale i zawodników, za wybór do zespołu w drafcie Kristapsa Porzingisa. Teraz 20-letni Łotysz robi w NBA furorę i jest czołowym debiutantem rozgrywek.

- To, co robi (Jackson - red.) musi mieć zrozumienie pracowników klubu. Jego nowa rola nie różni się tak bardzo od tego co robił jako trener, wówczas musiał "dotrzeć" do zawodników, zyskać ich zaufanie i zrozumienie - dodał 37-letni Bryant, trzeci na liście wszech czasów w klasyfikacji strzelców NBA.