Z 15 dotychczasowych konfrontacji z Belgami biało-czerwoni rozstrzygnęli na swoją korzyść 11. Raz był remis, a trzykrotnie lepsi okazali się rywale. W ostatnich latach jednak przeciwnicy poczynili znaczne postępy. Polacy przekonali się o tym m.in. 18 kwietnia ubiegłego roku, gdy w Brukseli przegrali 23:53.

 

Belgowie, którzy są liderami tabeli, są już pewni awansu do dywizji 1A. Zdaniem Płonki jednak nie oznacza to, że przyjadą na mecz w Warszawie bez podstawowych zawodników.

 

"Będą w najmocniejszym składzie. Na pewno chcą wygrać. Nie patrzmy na to, że mają już awans. Nie będzie na nich spoczywała już presja wyniku i w takiej sytuacji gra się najlepiej. My zaś będziemy chcieli zmazać plamę po ostatnim blamażu. Po zwycięstwie z Mołdawią w nasz zespół wstąpił nowy duch. Jesteśmy gotowi, by zmierzyć się z każdym" - zadeklarował szkoleniowiec.

 

Jego podopieczni w listopadzie niespodziewanie pokonali faworyzowaną Mołdawię 18:14. Płonka zwrócił jednak uwagę, że kolejni rywale są lepsi.

 

"Belgowie to bardzo wszechstronny zespół. Ma dwie bardzo wyrównane formacje, które wspierają się nawzajem. To nie jest Mołdawia, która ma bardzo silny młyn i trochę gorszy atak. To jest zespół, który zasłużył na awans" - ocenił.

 

W sobotę nie będzie mógł liczyć na podstawowego dotychczas zawodnika - Dawida Banaszka, który złamał nogę.

 

"Już truchta i biega, ale jeszcze nie trenuje normalnie. Podczas ostatniego zgrupowania w RPA sprawdzaliśmy Michała Kępę. Ten 19-letni zawodnik bardzo dobrze się spisał i myślę, że bez obaw możemy na niego postawić" - zaznaczył trener.

 

Biało-czerwoni od poniedziałku przebywają na zgrupowaniu w Ossie, gdzie odbywają dwa treningi dziennie. Płonka przyznał, że taktyka na pojedynek z Belgami jest gotowa.

 

"Mam nadzieję, że wypali. Z podobnymi przeciwnikami graliśmy podczas zgrupowania w RPA - takimi, które grają szybko. Trzeba wykazać teraz tylko większą determinację" - podkreślił.

 

Sobotnie spotkanie będzie przedostatnim występem biało-czerwonych w bieżącej edycji rozgrywek. 30 kwietnia na zakończenie czeka ich wyjazdowy pojedynek z Holandią. Polacy, którzy zajmując obecnie czwarte miejsce w tabeli nie mają już szans na awans, ale są pewni pozostania w dywizji 1B.

 

Płonka zaznaczył, że kluczem do rozwoju rugby w danym kraju jest nacisk na szkolenie, czego przykładem są właśnie Belgowie.

 

"Mają sześć akademii regionalnych i jedną narodową skupiającą najlepszych zawodników. Tamtejsza liga jest dobrze zorganizowana i gra cały rok. Nam jeszcze do tego daleko. Warto zwrócić uwagę na Holendrów, którzy są na razie pod nami w tabeli, ale też mają sześć akademii regionalnych" - wyliczał.

 

Jak dodał, za bardzo owocne uważa wspomniane już zgrupowanie w RPA. Uważa on, że obnażone zostały na nim błędy, nad którymi jego drużyna musi pracować.

 

"Jako ktoś spojrzy, to powie, że przegraliśmy z ligowcami, ale pamiętajmy, że na samym uniwersytecie w Pretorii są 53 drużyny rugby. To inny kraj. Ostatniego dnia poszliśmy obejrzeć trening i na każdym boisku ćwiczyło ponad 50 osób. To nieprawdopodobne. Jeden z meczów graliśmy w samo południe, gdy temperatura wynosiła ponad 40 stopni Celsjusza. To nietypowe dla Europejczyków. Dodatkowo doszła duża wysokość. To duży wysiłek. Doszedł jeszcze inny sposób sędziowania - tam prawie nie ma przerw w grze. U nas zawodnicy mają czas na odpoczynek. Z tego, co zauważyliśmy, to byliśmy w stanie nawiązać równorzędną walkę do dwóch minut, później było już gorzej. Ale tak właśnie trzeba grać, bo rugby to widowisko" - podsumował.

 

Przyznał, że możliwe, iż dzięki współpracy z uniwersytetem w Pretorii młodzi polscy zawodnicy dostaną szansę na grę i studia w RPA.