Młodziutki Niemiec przy własnym serwisie i stanie 40:30, 5:3 miał wszystko, by sensacyjnie wykończyć utytuowanego rywala i zostać najmłodszym ćwierćfinalistą Indian Wells od czasów Andre Agassiego w latach 90. Zverev jednak zepsuł najprostszą z możliwych piłek, a to spowodowało lawinę błędów: ewidentnie przegrał ten mecz nie z rywalem, a z samym sobą. Po meczu zobaczyliśmy spuszczoną głowę 18-latka i prawdopodobnie łzy rozczarowania.
Przy meczbolu wpakowałem w siatkę chyba najprostszą piłkę, którą miałem w całym spotkaniu. Rafa robił to, co potrafi najlepiej. Po prostu walczył. Zmarnowałem swoją największą szansę i muszę przełknąć gorycz porażki. Nie pozostało mi nic, jak potragulować mu zwycięstwa.
Błędy w kluczowym momencie kosztowały Zvereva całe spotkanie, bowiem później na korcie wyszło doświadczenie Nadala - Hiszpan przetrwał najtrudniejszy moment i ostatecznie zwyciężył po podwójnych błędach serwisowych załamanego 18-latka. "To było wielkie zwycięstwo, jestem zadowolony z ducha walki, którego udało mi się zaprezentować. Nie mam jednak wątpliwości, że Zvereva czeka świetlana przyszłość i tego właśnie mu życzę".

W ćwierćfinale Rafa zmierzy się z Kei Nishikorim, który stawił czoła bombardowaniu ze strony faworyta gospodarzy, Johna Isnera. Amerykanin przegrał mimo 23 asów, a w całym spotkaniu nie dopuścił rywala do ani jednego break pointa.


Decydujące momenty spotkania Nadala ze Zverevem w załączonym materiale wideo.