Niesione głośnym dopingiem z trybun Podbeskidzie nie potrafiło zapewnić sobie trzech punktów w starciu z głównym kandydatem do opuszczenia elity. Zwycięstwo oznaczałoby dla "Górali" zbliżenie sie do ósmej Jagiellonii na dystans jednego punktu. Co więcej zwycięstwo w sobotnim meczu oznaczałoby dla podopiecznych Roberta Podolińskiego sukces w postaci pierwszego - licząc mecze ekstraklasy i jej zaplecza - zwycięstwa u siebie z Górnikiem.

 

Lewandowski strzelił gola, którego zadedykował zmarłej babci

 

To był wyjątkowy mecz dla Marka Sokołowskiego, który w sobotnim spotkaniu wybiegł na murawę po raz 300. w ekstraklasie i pod tym względem jest rekordzistą klubu. Kapitan drużyny i ulubieniec fanów z Rychlińskiego 21 debiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej 21 lipca 2001 roku w barwach KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Przez ten czas wychowanek klubu z Bielsko-Białej dwukrotnie triumfował w finale Pucharu Polski oraz Pucharu Ligi.

 

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Zabrze 0:0

 

Podbeskidzie:  Zubas, Mójta, Piacek, Wierietiło, Baranowski, Kato, Możdżen, Sokołowski (Tarnowski 80'), Szczepaniak, Stefanik (Deja 86'), Demjan

 

Górnik: Kasprzik, Widanow, Kopacz, Danch, Magiera (Cerimagić 73'), Sobolewski (Kwiek 70'), Przybylski, Madej (Korzym 84'), Gergel, Kallaste, Kante

 

Żółte kartki: Szczepaniak 2', Piacek 83' - Kante 51'

 

Sędzia: Bartosz Frankowski