Nikolić zepsuł Lechowi Poznań świętowanie 94-lecia klubu

Piłka nożna
Nikolić zepsuł Lechowi Poznań świętowanie 94-lecia klubu
fot. PAP

Na wypełnionym po brzegi Inea Stadion w Poznaniu piłkarze Legii Warszawa rozbili gospodarzy 2:0. Kibice niebiesko-białych liczyli na to, że ich pupile w pozytywny sposób przyczynią się do uroczystości związanych z 94-leciem klubu z Bułgarskiej 17, ale piłkarze nie sprostali ich oczekiwaniom. Legia Warszawa dopisała kolejne trzy punkty do swojego konta i wygodniej rozsiadła się w fotelu lidera.

Sobotnią wygraną "Wojskowi" zakończyli serię trzech porażek w ligowych potyczkach z ekipą z Poznania. Faworyt z Warszawy nie sprawił swoim kibicom nieprzyjemnej niespodzianki, jak to miało miejsce w w zeszłym sezonie. Wówczas rozbity Lech odniósł zaskakujące zwycięstwo w Warszawie, a zwycięskiego gola strzelił Kasper Hamalainen, który w tym roku herb "Kolejorza" zamienił na czarną "elkę", czym naraził się fanom siedmiokrotnego Mistrza Polski.

 

Polski piłkarz zmarł podczas meczu ligowego

 

Mimo zapowiedzi szkoleniowca warszawian o tym, że Hamalainen doznał urazu na jednym z przedmeczowych treningów i do Poznania nie pojedzie, Fin znalazł się w osiemnastce meczowej, a nawet pojawił się na boisku, zastępując Nemanję Nikolicia w 83. minucie. Prowokacyjnej akcji w kontekście 30-latka dopuścił się jeden z głównych sponsorów Lecha - firma STS - która w ramach akcji "#odHAHsię" zaproponowała fanom "Dumy Wielkopolski" możliwość bezpłatnej wymiany koszulki meczowej z nazwiskiem Fina na koszulkę Dawida Kownackiego.

 

Niespodzianek kadrowych w obu drużynach było więcej. W obliczu plagi kontuzji, trener Jan Urban postanowił zaskoczyć kibiców stawiając na młodziutkiego Kamila Jóźwiaka, który zastąpił niedysponowanego Karola Linettego. Urban nie mógł też liczyć na wykartkowanego Marcina Kamińskiego oraz pauzującego z powodu kontuzji Szymona Pawłowskiego. Po kontuzji łydki w meczu Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec do składu powrócił Łukasz Trałka. Po drugiej stronie barykady w obliczu nadmiaru bogactwa w drugiej linni, trener Stanisław Czerczesow postawił od pierwszej minuty na Michaiła Aleksandrowa.

 

Goście przeważali od pierwszej do ostatniej minuty i byli lepsi niemal w każdym elemencie gry. Katastrofa spowodowana kontuzjami przed szlagierem okazała się za dużą przeszkodą dla lechitów, którym nie pomogła nawet świeżo położona murawa. Przyjezdni nie mieli problemów ze stwarzaniem sobie sytuacji do zdobycia gola, a dwie z nich pod koniec pierwszej połowy wykorzystał najlepszy snajper Ekstraklasy - Nemanja Nikolić, dla którego były to bramki numer 24 i 25 w sezonie. W obu przypadkach fatalnie w obronie zachowali się piłkarze Lecha. Kibice wielokrotnie odpalali pirotechnikę czym zmusili arbitra do przerwania zawodów na ok. 4 minuty.

 

Lech Poznań - Legia Warszawa 0:2 (0:2)

 

Bramki: Nikolić 42, 45+1

 

Lech: Burić, Kędziora (Gumny 90+1), Arajuuri, Wilusz, Kadar (Ceesay 46'), Trałka, Tetteh, Gajos, Jevtić, Jóźwiak, Bille Nielsen (Kownacki 74')

 

Legia: Malarz, Jędrzejczyk, Lewczuk, Pazdan, Hlousek, Jodłowiec, Borysiuk, Aleksandrow (Broź 90+6), Prijović, Duda (Guilherme 77'), Nikolić (Hamalainen 83')

 

Żółte kartki: Tetteh 45', Trałka 60' - Pazdan 39', Aleksandrow 72', Duda 76'

 

Sędzia: Szymon Marciniak

kl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze