Jeszcze niedawno derby Manchesteru przybliżały zwycięzcę do mistrzowskiego tytułu. Tym razem stawka była nieco mniejsza, ale ciągle duża, bo obie drużyny ciągle walczą o prawo do gry Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie. "Obywatele" wyprzedzali lokalnego rywala o cztery punkty. Chyba mało kto się spodziewał, że Manchesteru City może do końca bić zaledwie o pierwszą czwórkę. Manuel Pellegrini wie, że odchodzi z klubu, więc chyba i on mógł stracić motywację.

 

Derby zakończyły się skromną wygraną "Czerwonych Diabłów". Gola strzelił Marcus Rashford, który wykorzystał podanie Juana Maty. Trzeba przyznać, że młody Anglik wie, komu ma strzelać, bo jeśli robi to w lidze, to tylko z czołowymi zespołami. Najpierw pogrążył Arsenal, aplikując im dwa gole, a teraz na jego liście ofiar pojawił się Manchester City. Dzięki takiemu wynikowi sytuacja w górnej części tabeli jeszcze mocniej się skomplikowała.

 

Ważne zwycięstwo zanotował także Tottenham, który bez większych problemów ograł u siebie Bournemouth z Arturem Borucem w składzie. Dwa gole strzelił lider klasyfikacji strzelców Harry Kane (ma już na koncie 21 bramek), a jednego dorzucił Christian Eriksen. Strata "Kogutów" do pierwszego Leicester wynosi 5 punktów. Walka o mistrzostwo będzie trzymała w napięciu do ostatniej kolejki. Problem "Lisów" polega na tym, że kończy im się dobry terminarz, gdyż w kolejnej kolejce zmierzą się z groźnym Southampton. Na pocieszenie Tottenham zagra z Liverpoolem...

 

Wyniki niedzielnych meczów:

 

Newcastle - Sunderland 1:1 (Mitrovic 83 - Defoe 44)
Southampton - Liverpool 3:2 (Mane 64, 86 Pelle 83 - Coutinho 17, Sturridge 22)
Manchester City - Manchester United 0:1 (Rashford 16)
Tottenham - Bournemouth 3:0 (Kane 1, 16, Eriksen 52)