Sebastian Staszewski: Znalazł Pan już odpowiedź na pytanie, co wydarzyło się we Wrocławiu? Bo chyba niewielu kibiców i ekspertów spodziewało się tak wysokiego zwycięstwa Polski nad reprezentacją Finlandii…

 

Kasper Hämäläinen: Moi koledzy wciąż są w szoku. Nie spodziewaliśmy się takiego przebiegu spotkania i wyniku. Wiedzieliśmy o tym, że Polska jest mocna, że gra ciekawy, nowoczesny futbol, ale we Wrocławiu nic nie poszło po naszej myśli. Szybko zdobyliście dwie bramki, a my zapomnieliśmy o naszych założeniach. Te ciosy nas sparaliżowały… Polska zagrała naprawdę świetny mecz. Podobnie było w eliminacjach Euro: byliście szalenie skuteczni, wykorzystywaliście sytuacje. Co mogę powiedzieć? Gratuluję.

 

Wie Pan, że Adam Nawałka we Wrocławiu testował rezerwowych?

 

Wiem, ale jakie ma to znaczenie? Macie wielu dobrych piłkarzy. Moja drużyna też nie była w optymalnej formie. Trwa przebudowa reprezentacji. Trener Hans Backe pracuje z nami dopiero od ośmiu miesięcy. W kadrze mamy wielu młodych, niedoświadczonych zawodników. Potrzebujemy trochę czasu.

 

Po meczu w fińskiej szatni panowała cisza?

 

Tak, było bardzo cicho…

 

Od kilku lat gra Pan w Polsce, zna Pan wielu jej reprezentantów. Nie zdziwiła Pana moc naszej drużyny?

 

Nie, już wcześniej znałem wasze możliwości. Jesteście bardzo trudnym, nieprzyjemnym rywalem. Macie piłkarzy, którzy na Zachodzie zyskali dużą pewność siebie. A Finlandia zagrała fatalnie. Pozwoliliśmy wam rozwinąć skrzydła. A wy to wykorzystaliście. I skończyło się 0:5.

 

Zbliża się Euro 2016. Mamy szansę, aby we Francji osiągnąć sukces?

 

Jak najbardziej. Wasi piłkarze muszą być zdrowi i w formie. Jeśli tak będzie, to możecie zadziwić wielu. W grupie macie Ukrainę i Irlandię Północną, a to rywale, z którymi możecie wygrać. Zresztą, z Niemcami też już pokazaliście, że potraficie zwyciężyć. Jeśli więc nie stanie się jakaś katastrofa, to w czerwcu Polacy będą ze swojej reprezentacji bardzo dumni.