Kerber, która w styczniu w Melbourne wywalczyła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł, powoli wraca do siebie. W pierwszych tygodniach po sukcesie, częściej przegrywała niż wygrywała. Jak mówili jednak eksperci - jest to normalne po pierwszym tak dużym sukcesie.

 

W Miami nie poradziła sobie jednak ze świetnie dysponowaną w tym roku Azarenką. Rozstawiona z numerem 13 była liderka światowego rankingu wygrała 21. spotkanie w tym sezonie. Poniosła tylko jedną porażkę - w ćwierćfinale Australian Open, kiedy uległa... Kerber.

 

Obie zawodniczki zmierzyły się po raz ósmy. Azarenka przegrała tylko raz - właśnie przed dwoma miesiącami w Melbourne. Białorusinka przed dwoma tygodniami wygrała turniej w Indian Wells, a w finale pokonała liderkę światowego rankingu Amerykankę Serenę Williams. Teraz staje przed szansą triumfu w Miami. Wcześniej zwyciężała w tych zawodach w latach 2009 i 2011.

 

W finale czeka ją dziewiąty w karierze pojedynek z Kuzniecową, triumfatorką turnieju w Miami w 2006 roku. Dotychczas zawodniczki dzieliły się zwycięstwami i w ich starciach jest remis 4-4.

 

Rosjanka, która także imponuje w tym sezonie formą, w półfinale wyeliminowała Szwajcarkę Timeę Bacsinszky 7:5, 6:3. Spotkanie trwało prawie dwie godziny. O ile losy pierwszego seta rozstrzygnęły się dopiero w końcówce, to druga partia była już pod kontrolą Kuzniecowej. Zawodniczki te zmierzyły się wcześniej dwukrotnie - za każdym razem lepsza była Rosjanka.

 

Bacsinszky w 1/8 finału wyeliminowała Agnieszkę Radwańską (3.). Azarenka z kolei w trzeciej rundzie pokonała Magdę Linette.

Wyniki półfinałów:
   
   Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 15) - Timea Bacsinszky (Szwajcaria, 19) 7:5, 6:3 
   Wiktoria Azarenka (Białoruś, 13) - Angelique Kerber (Niemcy, 2)      6:2, 7:5