Zapowiedź meczu Cloud9 vs Team SoloMid

Inne
Zapowiedź meczu Cloud9 vs Team SoloMid

Przez ostatnie trzy lata mecz pomiędzy Cloud9, a Team SoloMid był finałowym meczem NA LCS. Dwie największe drużyny Ameryki Północnej mierzyły się cztery razy. Dwa razy lepsze okazało się C9, a dwa razy zawodnicy w niebiesko białych koszulkach musieli uznać wyższość TSM.

Faza playoff wiosennej połowy sezonu nie zakończy się tym samym pojedynkiem. Derby Ameryki zostaną rozegrane już w pierwszym ćwierćfinałowym meczu. Przed sezonem obie drużyny celowały w tytuł. TSM z odświeżonym składem zbudowanym dookoła Bjergsena, a Cloud9 z świeżą krwią w postaci junglera Rusha.

 

Team SoloMid grało w finałowym meczu playoffów NA LCS za każdym razem w historii. Sześć finałów z udziałem TSM pozwala sądzić, że tym razem nie będzie inaczej. Na pewno?

 

Nie do końca. TSM zakończyło wiosenny split ze słabym bilansem 9-9 i wydawało się nie mieć dużo czasu na poradzenie sobie ze swoimi problemami. Jeśli kiedyś TSM ma zakończyć swoją dobrą serię, to stanie się to najprawdopodobniej podczas dzisiejszego meczu.

 

Na górnej alei TSM od początku sezonu gra Hauntzer, który nie tylko doskonale zastąpił weterana League of Legends Dyrusa, ale też wprowadził nowe rozwiązania do nieco zakurzonej filozofii gry TSM. Hauntzer wybierał najczęściej "wspierających" top lanerów i świetnie uzupełniał się z drużyną skoncentrowanej na dwóch "prowadzących" grę.

 

Top laner C9, Balls, jest w podobnej sytuacji. Jego drużyna koncentruje się na zagraniach w dżungli oraz na środkowej i dolnej alei. Balls był raczej ostatnim zabezpieczeniem i wsparciem dla jego ofensywnie nastawionych kolegów z drużyny. Cięzko wskazać faworyta tego starcia, w sezonie zasadniczym lepiej prezentował się Hautzner, ale to raczej junglerzy zadecydują o wygranym na górnej alei.

 

Junglerzy między którami rywalizacja nie będzie tak wyrównana. Rush z C9 to MVP poprzedniego splitu i jeden z najjaśniejszych punktów drużyny od czasu swojego przejścia z Team Impulse. 22 letni Koreańczyk jeszcze nie do końca zaadaptował się w nowej drużynie, ale jego Lee Sin jest groźny niezależnie od tego z kim gra jungler C9.

 

Z drugiej strony w Team SoloMid gra Svenskeren, jeden z najbardziej utalentowanych ofensywnych junglerów na zachodniej scenie League of Legends ma małe problemy z zaadaptowaniem się w Ameryce Północnej. Należy pamiętać, że to ciągle ten sam Svenskeren który w pojedynkę wygrywał mecze w tamtym sezonie LCS.

 

 

Pojawiający się w NA LCS z zawieszeniem za zachowanie podczas rozgrywek internetowych Jensen zamknął usta sceptyków równymi i pewnymi występami w wiosennym splicie LCS. Orianna Jensena może okazać się lepsza niż ta, do której przyzwyczaił jego przeciwnik. To może okazać się za mało na Bjergsena z Team SoloMid.

 

Duńczyk to prawdopodobnie najlepszy mid laner w Ameryce Północnej. Zdobywca dwóch tyutułów MVP NA LCS i wielokrotny mistrz całej ligi. Nawet gdy Bjergsen nie gra tak dobrze, jak podpowiadałyby jego umiejętności jeśli chodzi o mechanikę gry, to jest niekwestionym liderem swojej drużyny i motorem napędowym zespołu w późnej fazie gry.

 

Jensen rozegrał wiosenny split NA LCS na poziomie klasy światowej, Bjergsen to klasa światowa League of Legends od kilku dobrych lat. Obaj muszą wykazać się nie lada odwagą lub niewzruszoną cieprliwością, żeby wytworzyć przewagę dla swojej drużyny. Mid lane to najbardziej wyrównana i najważniejsza aleja w zaplanowanym na 21.00 pojedynku.

 

Największą różnica między dwoma bot lane'ami jest zgranie lub jego brak. Hai nie ma ogromnego doświadczenia na pozycji supporta, ale gra ze Sneakym od ponad trzech lat i obaj nie wahają się ani przez moment podczas egzekwowania celów na dolnej alei.

 

Gwiazdorski bot TSM z jednym z najlepszych ADC w Ameryce Doubleliftem i byłym kapitanem Fnatic YellOwStarem, który w zeszłym sezonie nie przegrał żadnego meczu w letnim splicie LCS. Obaj gracze mają jednak delikatny problem z dogadywaniem się i mogą nieco odstawać od zawodników C9 w bezpośrednim starciu.

 

TSM chce być najlepsza drużyną na zachodzie, ale nie do końca są jeszcze drużyną w pełnym znaczeniu tego słowa. Cloud9 odwrotnie. Raczej bawią się grą zamiast usilnie próbować tworzyć okazję za wszelką cenę i pomijać aspekt drużynowy w najważniejszych momentach meczu. To będzie bardzo intensywny ćwierćfinał, ale – jeśli nie stanie się nic zaskakującego – Cloud9 powinno okazać się minimalnie lepsze.

Michał Bogacz

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze