Miazga w debiucie! Analiza pierwszego występu dla Chelsea

Piłka nożna

Matt Miazga po raz pierwszy wystąpił w oficjalnym meczu Chelsea. Amerykanin polskiego pochodzenia rozegrał 90 minut z Aston Villą i zebrał mnóstwo pozytywnych opinii, a także został dobrze oceniony przez ekspertów. Mamy dla Was obszerną analizę jego występu!

Partnerem Miazgi na środku obrony był Branislav Ivanovic, który w tym meczu pełnił funkcję kapitana Chelsea. Serb, choć gra głównie po prawej stronie bloku defensywnego, tym razem był tym pół-lewym, a tym pół-prawym był właśnie Miazga. Początki zawsze bywają trudne, zwłaszcza jeśli debiutuje się w tak wielkim klubie. On jednak dał radę - wyglądał na bardzo skupionego i choć przegrał kilka pojedynków, z czasem zyskiwał na pewności siebie.

W pierwszych minutach koledzy z zespołu wyczuli, że z tyłu znajduje się ktoś nowy, więc podawali do niego tylko w ostateczności.  Miał więc utrudnione zadanie, lecz znalazł inny sposób, by zdobyć zaufanie reszty. Po prostu skupił się na robocie obrońcy i skutecznie odcinał od podań wysuniętego napastnika Aston Villi - Rudy'ego Gestede. Nie było to łatwe, bo zawodnik z Beninu jest jednym z najlepiej grających w powietrzu piłkarzy w Premier League, lecz Miazga mimo początkowych problemów radził sobie coraz lepiej. Dobrze też wyglądał, gdy trzeba było wyprzedzić rywala daleko od własnej bramki.

 

Kilka razy się jednak przeliczył, lecz nawet jeśli przegrywał pojedynek z Gestede, co żadną ujmą nie jest, to był świetnie asekurowany przez kolegów z obrony. Z czasem zyskał coraz większe zaufanie Cesca Fabregasa, który często - chociaż na chwilę - oddawał mu piłkę. Co możemy powiedzieć o podaniach Miazgi? Kilka razy próbował przerzutu, raz wyszło mu znakomicie, lecz w pozostałych przypadkach zazwyczaj kończyło się stratą. Mimo wszystko po kolejnych niepowodzeniach nie załamywał się i próbował, co na pewno zostało zauważone. Popełnił też kilka błędów w przyjęciu piłki - za daleko mu odskakiwała - lecz akurat w tym czasie nie było przy nim żadnego z przeciwników, więc nie musimy się zbytnio tego czepiać.

 

Na pewno należy pochwalić go za podania po ziemi, bo w tym elemencie wyglądał naprawdę znakomicie. Jeśli tylko nie podawał do najbliższego lub do tyłu, to każde jego zagranie dołem rozszarpywało drugą linię Aston Villi, która musiała się szybko przegrupować. Miazga próbował takich zagrań kilka razy i zazwyczaj mu się to udawało. Można było się śmiać, że skoro tuż przed nim gra John Obi Mikel, to na pewno będzie miał okazję do wykazania się w tym aspekcie, bo Nigeryjczyk bardzo często będzie oddawał mu futbolówkę. Tak też było, a Miazga nie panikował. Ostatecznie otrzymał 10 podań właśnie od Mikela, a 9 - od Fabregasa.

 

Chwaliliśmy już jego grę na wyprzedzenie, więc warto powiedzieć też o twardej grze. Miazga nie bał się pojedynków, starć bark w bark i bardzo często uczestniczył w takich sytuacjach. Kiedy trzeba było przycisnąć rywala i sprawić, by nie chciało mu się grać, to on to robił. W pierwszej połowie został ostro potraktowany przez Jordana Ayew i zobaczył, czym jest gra w Anglii.  - Znalazłem się w wyjściowej jedenastce - to moja praca, mój zawód. Muszę być gotowy na każde takie wyzwanie - powiedział po meczu zadowolony Miazga, który został doceniony przez ekspertów. Portal goal.com dał mu notę 8/10 - taką samą otrzymali Cesc Fabregas, Ruben Loftus-Cheek oraz Pedro.


76% celności podań, trzy skuteczne odbiory, mnóstwo ciekawych prób, jedno udane ofensywne wejście przy stałym fragmencie gry, które mogło zakończyć golem. No i czyste konto w debiucie - lepiej być nie mogło. Miazga zaliczył obiecujący, by nie powiedzieć dobry, debiut, ale teraz wymagania będą jeszcze większe.

 

Występ Miazgi przeciwko Aston Villi w załączonym materiale wideo.

 

 

Jakub Baranowski, Hubert Chmielewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze