ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała AZS Częstochowa 3:0 w meczu 24. kolejki PlusLigi. Przed tym spotkaniem wiele osób myślało, że potraktujcie ten pojedynek bardziej jako trening. Jednak nie było mowy o odpuszczaniu meczu.

Paweł Zatorski: Podeszliśmy do tego spotkania jak do każdego innego. Nie mieliśmy zamiaru go odpuścić. W składzie doszło do kilku zmian personalnych. Mimo to, uważam że zagraliśmy dobry mecz. Do tego wygraliśmy 3:0 i zrobiliśmy kolejny krok w kierunku jeszcze lepszej gry przed finałem, który zbliża się wielkimi krokami. Nie ukrywamy, że taki właśnie mieliśmy cel, aby sprawdzić formę wszystkich zawodników przed najważniejszymi spotkaniami w sezonie.

W drugim secie częstochowianie narzucili wam trudne warunki gry. Patrząc na to z boku wydaje się, że ta nerwowa końcówka w ogóle nie była potrzebna. Zgodzi się pan ze mną, że w tym fragmencie gry dostosowaliście się do poziomu gry przeciwka?

To prawda. W drugim secie trener uczulał nas, że popełniamy sporo błędów własnych. To właśnie one były przyczyną tego, że gra toczyła się punkt za punkt. W pierwszej partii meczu wystrzegaliśmy się tych prostych błędów. Graliśmy pewnie, spokojnie i kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. Myślę, że taka wyrównana końcówka wyjdzie nam na dobre. Taka gra na styku jest swego rodzaju sprawdzianem dla drużyny.

Takie wyrównane i nerwowe końcówki na pewno przytrafią się w finale PlusLigi.

Wiemy, że będziemy grali z bardzo silnymi drużynami, które są mocne od kilku sezonów. Do tego mają doświadczenie w tych najważniejszych meczach. My jesteśmy nową drużyną. Cieszymy się bardzo, że na kilka kolejek przed zakończeniem fazy zasadniczej zapewniliśmy sobie awans do finału. Mamy trochę czasu, aby spokojnie się do niego przygotować. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski z całego sezonu i zagramy tak, żeby wygrać.

Na zakończenie fazy zasadniczej zmierzycie się z Cuprum Lubin i Indykpol AZS Olsztyn. To będzie dobry sprawdzian formy przed najważniejszymi meczami w sezonie 2015/16.

Te drużyny pokazały, że są bardzo mocne i potrafią wygrywać z potentatami. Musimy być ostrożni. Oczywiście nie ciąży na nas żadna presja, bo to przeciwnicy walczą o wyższe miejsce w tabeli. A my po prostu chcemy przygotować się jak najlepiej do finału PlusLigi.