Aby nie stracić kontaktu z Leicester City, Tottenham musiał ten mecz wygrać. Lider swój mecz zakończył zwycięstwem i powiększył przewagę nad ”Kogutami” do dziesięciu punktów. Zadanie dla ekipy Pochettino niełatwe, gdyż Man Utd w dalszym ciągu walczy o najlepszą czwórkę Premier League.

 

Optyczną przewagę od pierwszej minuty miały "Czerwone Diabły". Z czasem jednak to gospodarze doszli do głosu i stworzyli kilka dogodnych okazji. Kapitalnej sytuacji nie wykorzystał m.in. Lamela. W pierwszej połowie bez bramek.

 

Dość senną atmosferę na White Hart Lane przerwała bramka Alliego. Anglik otrzymał świetne podanie od Christiana Eriksena i dopełnił formalności. Chwilę później z rzutu wolnego dośrodkowywał Lamela, w polu karnym najwyżej wyskoczył Alderweireld i pokonał Davida de Gee. Manchester jeszcze nie ochłonął po dwóch ciosach, a trzeciego gola wpakował Lamela. Trzy bramki ”Kogutów” w sześć minut.

 

Napór gospodarzy nie słabł. Kolejną szansę miał Harry Kane, ale tym razem fenomenalną paradą popisał się De Gea. Tottenham zachował dystans siedmiu punktów do Leicester City, a zarazem potwierdził, że na White Hart Lane w dalszym ciągu myślą o mistrzostwie.

 

Tottenham – Manchester United 3:0 (0:0)

Bramki: Alli 70’, Alderweireld 74’, Lamela 76’