Liczby polskiego napastnika Ajaksu są imponujące. Wiosną Milik strzela jak na zawałowanie. Właściwie w każdym meczu - swoją słynną precyzyjną armatą, czyli lewą nogą, ale także prawą i głową. Walczy o tytuł króla strzelców, choć nie wykonuje w drużynie rzutów karnych.

Pierre van Hooijdonk jeszcze na początku roku twierdził, że gra Milika prawą nogą jest tak ułomna, iż nadaje się co najwyżej do II ligi. Dziś takie opinie możemy wrzucić do kosza i pośmiać się z ich przewidywalności.

Owszem, liga holenderska nie jest już tak mocna, jak dawniej, ale niewiele słabsza niż sześć lat temu. Wtedy wszyscy zachwycali się osiągnięciami Luisa Suareza, którym dziś Polak dorównuje.

W Polsce niestety nie skupiamy się jedynie na ściskaniu kciuków przed telewizorem. Zgodnie z naszą zasadą piłkarską: jak coś się już udało, przy okazji zawsze musi być awantura. Mamy taką pomiędzy dawnymi klubami Milika.

Jakiś czas temu Rozwój Katowice, który Milika wychował, domagał się pieniędzy od Górnika Zabrze, który Milika sprzedał. Ten jednak nie chciał płacić ubogiemu krewnemu. Sprawa była niesmaczna, ale do ugody doszło, bo Gornik bał się utraty licencji na grę w Ekstraklasie.

Teraz temat powrócił. Chodzi o odsetki. Szarpanina toczy się o 300 tysięcy złotych. Sprawa jest zagmatwana, wielowątkowa i w sumie śmieszna, bo obecny prezes Rozwoju ściga Górnika, którego też był prezesem i podpisywał ugodę z Rozwojem...

Cały materiał obejrzysz w załączonym materiale wideo.