Dziurawa obrona Częstochowy. Szokująca klęska 1:8 w meczu na szczycie

Piłka nożna
Dziurawa obrona Częstochowy. Szokująca klęska 1:8 w meczu na szczycie
fot. YouTube

Takiego wyniku nikt się w Częstochowie nie spodziewał. Walczący o awans do I ligi piłkarze Rakowa przegrali na własnym boisku z GKS Tychy aż 1:8. Totalna kompromitacja gospodarzy odbiła się szerokim echem w mediach, a władze klubu już podjęły próbę przeproszenia kibiców za tę klęskę.

W 1655 roku Częstochowa zasłynęła zaciętą obroną Jasnej Góry przed szwedzkimi najeźdźcami. Kilkaset lat później wyrażenie "obrona Częstochowy" przeniknęło do języka sportu. Zaciętą obronę własnej bramki, zwieńczoną sukcesem zaprezentowali Polacy choćby w pamiętnym meczu na Wembley; remis 1:1 dał biało-czerwonym sensacyjny awans do finałów mistrzów świata. Po sobotnim meczu Rakowa Częstochowa z GKS Tychy  stwierdzenie "obrona Częstochowy" nabrało nowego, bardzo ironicznego znaczenia. Piłkarze Rakowa nie postawili autobusu w bramce, nie mieli też w swych szeregach Kmicica. Armaty z Tych rozbiły mur obronny częstochowian aż osiem razy, a i tak był to najniższy wymiar kary...

 

Kibice, którzy pojawili się na trybunach Stadionu Miejskiego w Częstochowie przyszli obejrzeć szlagierowy mecz 25. kolejki II ligi. Trzeci w drugoligowej tabeli Raków Częstochowa mierzył się z piątą drużyną w tej stawce - GKS Tychy; przed meczem obie ekipy dzieliła w tabeli różnica sześciu punktów. Wygrana gospodarzy miała umocnić ich w czołowej trójce, bo tyle drużyn uzyska w obecnym sezonie bezpośredni awans do I ligi. Kibice gospodarzy przeżyli jednak prawdziwy szok. Trudno znaleźć jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie na to, co wydarzyło się na boisku.

 

W 8. minucie Mateusz Bukowiec strzałem z okolicy 10. metra otworzył wynik meczu - 0:1. To jeszcze nic nadzwyczajnego. Sześć minut później Adrian Klepczyński pechowo przeciął dośrodkowanie Marcina Radzewicza i wpakował piłkę do własnej bramki - 0:2. W 17. minucie w polu karnym ścięty został Maciej Mańka, a rzut karny na bramkę zamienił Łukasz Grzeszczyk - 0:3. W kolejnych minutach przy niemal każdym przekroczeniu połowy rywali przez ekipę z Tych pachniało golem. W 21. minucie bomba Marcina Radzewicza wylądowała w siatce rywali - 0:4. Dośrodkowanie z rzutu rożnego strzałem głową zamienił na bramkę Adam Varadi. 0:5, a była dopiero 25. minuta...

 

Piłkarze z Tych okazali trochę litości rywalom w dalszej części meczu, w efekcie gospodarze w dalszej części meczu stracili już "tylko" trzy bramki, a w ostatniej minucie, przy stanie 0:8 zdołali nawet strzelić honorowego gola.

 

 

Hokejowy wynik 1:8 przyniósł wstyd piłkarzom Rakowa. Prezes klubu Michał Świerczewski oficjalnie przeprosił sympatyków klubu za tę wpadkę:

 

Przepraszam wszystkich kibiców naszego Klubu za wczorajszy mecz. Tego co się wczoraj wydarzyło zapewne nikt z nas nawet sobie nie przyśnił w najgorszym koszmarze. Jest mi niezmiernie przykro. Postanowiłem, że bilety na najbliższy mecz domowy z Puszczą Niepołomice będą w symbolicznej cenie 1 zł. Wiem, że to marna rekompensata, bo każdy normalny kibic oczekuje zwycięstw i walki przez pełne 90 minut. Gest ten jednak musi być wykonany, ponieważ chcę aby wszyscy wiedzieli, że celem Rakowa jest gra dla kibiców. Dla wszystkich sympatyków, również dla tych, którzy po wczorajszym meczu na Klubie nie pozostawiają suchej nitki. Szczególnie jednak dla tych którzy byli i są z Rakowem na dobre i złe.

 

Raków wypadł z czołowej trójki, a sytuacja w czołówce tabeli II ligi mocno się zagęściła; Stal Mielec - zdecydowany lider - przegrała niespodziewanie 0:2 z błąkającą się w okolicach strefy spadkowej Legionovią. Pomiędzy drugą Wisłą Puławy, a piątym GKS Tychy są zaledwie cztery punkty różnicy. Rywalizacja o awans do I ligi zapowiada się więc pasjonująco.

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze