"Na pewno będzie się grało dużo łatwiej, wiedząc, że w tej czwórce już jesteśmy. Uważam jednak, że każdy mecz powinno się grać z delikatną presją, jest to nieodłączne w sporcie zawodowym. Jeśli gra się bez presji, to znaczy, że gra się w mistrzostwach Polski oldbojów" - mówił przed meczem libero gdańszczan Piotr Gacek. Konfrontacja gdańszczan z ekipą z Będzina nie miała już dla gospodarzy większego znaczenia; wiedzieli już, że mają zapewnione czwarte miejsce w tabeli, a co za tym idzie, 21 kwietnia rozpoczną rywalizację z PGE Skrą Bełchatów o brązowy medal mistrzostw Polski. Co innego siatkarze MKS. Im zwycięstwo za trzy punkty dawało jeszcze nadzieje na awans o dwie pozycje w ligowej tabeli i walkę z BBTS Bielsko-Biała o 11. miejsce.

 

W premierowej odsłonie będzinianie nie pokazali jednak, że chcą dążyć to tego celu. Gdańszczanie szybko przejęli inicjatywę na parkiecie i już na pierwszej przerwie wypracowali sobie zdecydowaną przewagę (8:3).  Skuteczna gra Murphy Troya i Sebastiana Schwarza oraz błędy własne po stronie gości wystarczyły, by Lotos powiększał przewagę (16:9). W końcówce podopieczni Stelio DeRocco nie byli w stanie już wiele zdziałać. Sebastian Schwarz wywalczył piłkę setową (24:15), a wynik tej partii na 25:16 ustaliła zepsuta zagrywka Michała Żuka.

 

Druga odsłona miała już bardziej wyrównany przebieg. W początkowej fazie seta gra gdańszczan wyprowadziła z równowagi trenera Anastasiego, który przy stanie 2:6 poprosił o czas. W środkowej części tej partii gospodarze odrobili straty, po ataku z przechodzącej piłki w wykonaniu Mateusza Miki było 12:12. Przyjezdni nie rezygnowali jednak, dzięki czemu na parkiecie trwała wyrównana walka, a wynik długo oscylował wokół remisu (17:17, 22:22). Po autowym ataku Mateusza Piotrowskiego gospodarze mieli piłkę setową przy stanie 24:22, podopieczni trenera DeRocco wyszli jednak z tej opresji, doprowadzili do emocjonującej rywalizacji na przewagi, którą niespodziewanie wygrali. Sukces przypieczętowały: as serwisowy Jakuba Peszko i skuteczny atak Tijmena Laane w kolejnej akcji.

 

W trzecim secie wyrównana walka skończyła się po pierwszej przerwie technicznej, na którą goście schodzili z punktem zaliczki. W środkowej części seta inicjatywę przejęli gdańszczanie (16:13), a sześć wygranych akcji z rzędu (20:13) właściwie przesądziło o ich zwycięstwie. Siatkarze Lotosu pewnie wygrali tę partię 25:15, a dwa decydujące punkty atakami ze środka wywalczył Wojciech Grzyb. W czwartej odsłonie będzinianie próbowali doprowadzić do tie-breaka, znów toczyli z gospodarzami wyrównaną walkę od początku seta (10:10, 13:13), ale gdy gdańszczanie złapali odpowiedni rytm, bez kłopotów odskoczyli rywalom na kilka punktów. Po ataku Wojciecha Grzyba gospodarze mieli piłkę meczową przy stanie 24:19, ale goście obronili się w trzech kolejnych akcjach! Dopiero skuteczny atak Murphy Troya zakończył tę rywalizację. MVP: Piotr Gacek.

 

 

Lotos Trefl Gdańsk - MKS Będzin 3:1 (25:16, 28:30, 25:15, 25:22)

 

Lotos Trefl: Marco Falaschi, Bartosz Gawryszewski, Wojciech Grzyb, Mateusz Mika, Sebastian Schwarz, Murphy Troy - Piotr Gacek (libero) - Miłosz Hebda, Artur Ratajczak, Przemysław Stępień

MKS: Viaceslaw Batchkala, Tijmen Laane, Mateusz Piotrowski, James Sanders Tyler, Sebastian Warda, Michał Żuk - Bartosz Kaczmarek (libero) - Mariusz Gaca, Michał Kamiński, Jakub Oczko, Maciej Pawliński, Jakub Peszko, Paweł Stysiał.