Chcę kontynuować pracę, którą zaczęliśmy w tym sezonie. Jestem pewien, że klub będzie w stanie zapewnić warunki, w których będziemy mogli kontynuować ten projekt. Czuję się dobrze w tym mieście, w tym klubie oraz w tej lidze. Dla mnie i dla mojej rodziny była to łatwa decyzja - powiedział Lebedew, cytowany przez oficjalną stronę internetową klubu.

 

Zadowolony z przedłużenia współpracy był też prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol, który już wcześniej nie ukrywał, że zatrzymanie szkoleniowca jest dla niego bardzo ważne. Lebedew został trenerem jastrzębian w czerwcu 2015. Zastąpił Roberto Piazzę, który prowadził zespół przez rok.

 

Australijczyk pracował już w przeszłości w jastrzębskim klubie, pomagając Włochowi Roberto Santillemu. Odpowiadał wtedy też za przygotowanie fizyczne. Jego żona jest Polką, pochodzi z Żor, leżących kilkanaście kilometrów od Jastrzębia-Zdroju.

 

Przed objęciem śląskiej drużyny był szkoleniowcem Berlin Recycling Volleys. Z tym zespołem w ciągu pięciu lat trzykrotnie zdobył mistrzostwo, dwa razy wicemistrzostwo Niemiec, a wiosną 2015 berlińczycy zajęli trzecie miejsce w Lidze Mistrzów po wygranej z PGE Skrą Bełchatów.

 

Trener trafił na burzliwy okres w jastrzębskim klubie, który poprzedni sezon zakończył na czwartym miejscu. Latem poważnie zmienił się skład oraz władze klubu. Sam szkoleniowiec mówił PAP, że celem będzie "miejsce w czołowej szóstce i pokazanie dobrej gry".

 

Zespół miał grać w Pucharze CEV, jednak został wycofany z europejskich rozgrywek z powodów finansowych. Zmiany w kadrze zawodniczej były spowodowane ograniczeniem wsparcia przez głównego sponsora - Jastrzębską Spółkę Węglową. Pożegnali się z Jastrzębiem m.in. włoski kapitan Michał Łasko i Zbigniew Bartman.

 

Sezon zasadniczy podopieczni Lebedewa zakończyli na 7. miejscu i będą go bronić w play off z AZS Politechniką Warszawską.