Jeszcze dwa tygodnie temu Podbeskidzie miało szansę na grę w grupie mistrzowskiej. Bielszczanie zaliczyli jednak spadek formy i przed meczem ze Śląskiem byli dwa punkty nad strefą spadkową. Wrocławianie z kolei od zmiany trenera na Mariusza Rumaka notują same sukcesy. W sześciu spotkaniach zdobyli dwanaście punktów i oddalili wizje spadku z Ekstraklasy.

 

Wedle wszelkich przewidywań Śląsk od początku był stroną dominującą. Podopieczni trenera Rumaka raz po raz testowali umiejętności bramkarza Podbeskidzia Emilijusa Zubasa. W 30. minucie golkiper gospodarzy był już bezradny. Trafienie Mervo dało gościom prowadzenie.

 

Tuż po przerwie, ładnym strzałem zza pola karnego podwyższył Ryota Morioka. Nadzieje przywrócił Podbeskidziu Adam Mójta, który wykorzystał rzut karny. Wcześniej w polu karnym Mariusz Pawelec faulował Pawła Tarnowskiego. Wrocławianie na własne życzenie zapewnili sobie nerwową końcówkę, ale ostatecznie dowieźli wynik do końca.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław 1:2 (0:1)

 

Bramki: Mójta 67'-karny - Mervo 30', Morioka 49'

 

Podbeskidzie: Zubas – Sokołowski, Kolcak, Baranowski, Mójta – Tarnowski (74. Chmiel), Kato, Możdżeń (66. Sloboda), Deja, Stefanik (52. Demjan) – Szczepaniak.

 

Śląsk: Abramowicz - Zieliński (46. Dwali), Celeban, Kokoszka, Pawelec – Pich (90+1. Dankowski), Hateley, Morioka, Hołota, Grajciar (80. Gosztonyi) - Mervo.

 

Żółte kartki: Podbeskidzie: Sokołowski, Sloboda; Śląsk: Zieliński, Hołota.

 

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

 

Widzów: 5 783