Kowaliow: Boks to dla mnie uliczna bitka

Sporty walki

Igor Aleksiejewicz Altuszkin ma 45 lat i bardzo lubi boks. Jest też głównym udziałowcem firmy Rosyjska Firma Miedzi, wartym na dzień dzisiejszy (według “Forbesa”) 1,6 miliarda dolarów, więc stać go na pomoc kolegom. A, że jego znajomym jest mistrz świata wagi półciężkiej WBA/IBF/WBO Siergiej Kowaliow (29-0, 26 KO), więc najbliższa walka, z Isaacem Chilembą (24-3, 10 KO) odbędzie się w siedzibie jego firmy - 11 lipca w Jekatarynburgu.

Na kilka godzin przed walką Gołowkin–Wade, w hotelu tuż obok  bazy dziennikarskiej w Los Angeles, Kathy Duva, szefowa Main Events, zaprosiła grupę dziennikarzy na lunch z Kowaliowem. Oficjalnym powodem miało być ogłoszenie miejsca i rywala Krushera, ale żyjemy w czasach internetu, więc “kto i gdzie” było wiadome, zanim usiedliśmy do stołu. Ale rozmowa z jednym z najlepszych pięściarzy świata wagi półciężkiej była tego warta. Oto najciekawsze tematy:

 

O Chilembie: To nie jest rywal, który jest łatwy. Silny, niewygodny, trudno przeciwko niemu złożyć fajną walkę bo to nie jego styl. Nigdy nie przegrał przez KO. Zamierzam to zmienić, rozwikłać tą zagadkę, ale z drugiej strony nastawiam się na pełny dystans – 12 rund.  Chilemba nie lubi atakować, czeka co ty zrobisz, nastawia się na obronę, rozbijanie ataków rywali. Będzie sporo zapasów. Nie ma czegoś takiego jak walki, które nie są ważne. Teraz najważniejsza jest ta z Chilembą, bo bez zwycięstwa nie będzie tej następnej, z  Andre Wardem. I tak w kółko. Wszystko jest ze sobą połączone. Jakbym w każdej walce  zaczynał od zera.

 

O Andre Wardzie: Oglądałem jego ostatnią  walkę z Barrerą, ale niczego nie można się nauczyć oglądając rywala. Nawet na żywo. Nie zwracam na to uwagi, nie tracę czasu na oglądanie przeciwników. Zwracam trochę uwagi na to, jak się porusza, jak walczy w defensywie, jak w obronie. Nie oglądam taśm moich rywali. Może parę rund. Boks to dla mnie jak uliczna bitka – z regułami. Oczekiwałem po Wardzie czegoś więcej, ale z drugiej strony nie walczył przez dziesięć miesięcy. W następnej walce będzie na pewno wiele lepszy, groźniejszy. Do tego Sullivan Barrera nie jest łatwym przeciwnikiem.

 

O powrocie  do Rosji: Zawsze chciałem zawalczyć ponownie w Rosji, teraz okazało się, że jest to możliwe ze względów finansowych. Jekatyrenburg  nie jest daleko od mojego rodzinnego miasta, byłem tam wielokrotnie. Poznałem wtedy Igora Altuszkina, szefa Rosyjskiej Firmy Miedzi, polubiliśmy się i tak powstał pomysł zrobienia mistrzowskiego pojedynku. Będzie na walce cała moja rodzina, chyba za 30 osób plus mnóstwo przyjaciół. To będzie specjalna noc, bo co prawa rodacy widzieli mój mistrzowski pas, ale tylko wtedy, kiedy przywiozłem go prywatnie pokazać. Na ringu jeszcze nie – teraz będzie okazja.

 

O rywalach w wadze półciężkiej: Nie lubie głupich pytań - jak na przykład tego, czy chciałbym walczyć z Gołowkinem. Po co? Może od razu zapytacie czy chciałbym walczyć z Mayweatherem? Walczę w bardzo dobrej kategorii, gdzie jest wielu bardzo wielu wymagających rywali. Stevenson oczywiście teraz mówi, że na mnie czeka – jak mam już innego rywala. Ja już na niego nie czekam. Nie chce mi się nawet na jego temat rozmawiać.

 

Walka Kowaliow-Chilemba odbędzie się w Jekatarynburgu w nietypowym dniu – w poniedziałek wieczorem. Tym, którzy zastanawiają się dlaczego, radzę spojrzeć w kalendarz -  10 lipca kończą się piłkarskie mistrzostwa Europy. Kiedy zapytałem “Krushera” czy widzi Rosję w finale, który może być 24 godziny przed jego mistrzowską walką z Chilembą, Kowaliow odparł: “W życiu nie będą w finale. Nie ma szans! To nasi piłkarze. Przepłaceni, nie mamy drużyny, w najważniejszych chwilach zawsze zawodzą”.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze